poniedziałek, 1 czerwca 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Chcę nowego smartfona! Ma mieć ogromny wyświetlacz i super aparat! - Zażyczył sobie Marcin a rodzice spełnili jego życzenie. W końcu dzień dziecka jest tylko raz w roku, tak samo jak urodziny, gwiazdka, Mikołaj... Raz w roku! Rodzicom zabrakło kilkaset złotych do najnowszego modelu więc poszli do banku i pożyczyli brakującą kwotę.
- Chcę laptopa i lalkę. Wiesz, tą z reklamy, zmienia się jej wodą kolor włosów! Jest extra! - Rodzice cały wieczór przełączali z kanału na kanał by zobaczyć reklamę i lalkę jaką mają kupić. Udało się! Marysia dostanie lalkę. Na laptopa nie było ich stać. Córeczka wpadła w szał. Uspokoiła ją obietnica rodziców, że laptopa przyniesie jej Mikołaj w grudniu.
- Mamo, tato, jestem głodna, chcę jeść. - Rodzice małej Asi nie wiedzą co jej odpowiedzieć. Jej wychudzone ciało wymaga pożywienia by mieć siłę. Odkąd stracili pracę, pieniędzy ciągle brakuje. Do tego mama ciężko zachorowała i musi brać drogie leki. Dzisiaj jest jednak dzień dziecka. Asia dostała zielone jabłuszko, gorzką czekoladę i małego, białego misia. - Dziękuję! - Krzyknęła i podskoczyła z radości. - Nazwę go Szczęściarz. Będzie nad nami czuwał!
- Mamo, ja chcę żyć! - Ciało Marcela bezwładnie opada na szpitalne łóżko. Z każdym dniem czuje się coraz gorzej. Rak zaatakował niemal cały organizm. On nigdy nie dorośnie. Nigdy nie przestanie być dzieckiem. Chude ciało zamieni się w proch pozostawiając po sobie jedynie białe kości i łzy rodziców. Mama pogłaskała go po łysej główce. Powiedziała tylko "Kocham cię synku". To jego ostatni dzień dziecka i jedyne, niespełnione życzenie.
A Ty czego pragnąłeś będąc dzieckiem?

niedziela, 31 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Oszukaj chorobę. Weź tabletkę, spójrz w krzywe zwierciadło. Nie jest lepiej? Czy zakrzywiona rzeczywistość nie jest lepsza i łatwiejsza do przyjęcia? Przestaje działać. Weź następną. Nie, nie możesz myśleć jasno. To za bardzo boli. - Alter Ego wskazuje mi kieszeń w torbie, gdzie znajdują się "cudowne" tabletki zapomnienia. - No weź, przecież przepisał ci je lekarz!
- Nie chcę już patrzeć w krzywe zwierciadło chociaż gdy to robię boli mniej.
- Po co się męczyć? - pyta Alter Ego
- Masz rację. Po co? - Z pomarańczowego listka wyjmuję okrągłą tabletkę, ściskam ją w dłoni tak długo i mocno, aż zaczyna się rozpuszczać. Przykładam ją w ust, jednak jej nie połykam. Wrzucam do zlewu i puszczam wodę. Tabletka, moja chwila bez bólu i zapomnienia ginie teraz gdzieś w kanalizacji.
- Dlaczego to zrobiłeś?! - Alter Ego jest zdenerwowany.
- Muszę nauczyć się radzić sobie bez dodatkowych leków. Powinienem spojrzeć w niezakrzywione lustro i porozmawiać szczerze ze sobą. Alter, ja uciekam już od tygodni a ucieczka ta sprawia, że ciągle stoję w miejscu. Pora pójść przed siebie. Pora coś zmienić!

środa, 27 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Nie Krystianie, nie pójdziesz do szpitala. To nie jest miejsce dla ciebie. Nie tam szukaj pomocy - Alter Ego mówi spokojnie, to nie jest w jego stylu. Wiem co mnie czeka...
- Okej, nie pójdę, tylko co dalej? Leki mi nie pomagają... Jak mam żyć? Ja na prawdę źle się czuję!
- I nie pomogą ci idioto! - W tym momencie niewidzialny Alter Ego rośnie i zmienia się w potwora. Wgryza mi się w szyję z której leci niewidzialna, purpurowa krew. Nie, nie krzyczę, nie uciekam. Czuję lekki ból.
- Masz rację - mówię szeptem - jak zawsze masz rację a teraz proszę cię, uspokój się i pozwól mi wrócić do pracy. Do baru jest już pewnie kolejka a ja zamiast lać piwo gadam z tobą na zapleczu.
Alter uśmiecha się, prostuje niewidzialne ciało i rozpływa się w powietrzu z którego powstał. Jest mi bliski. Nie wyobrażam sobie bez niego życia, pomimo tego, że potrafi być okrutny. Niewidoczna krew na mojej szyi mieni się wszystkimi barwami tęczy i powoli znika. Wracam za bar.
- Słucham, co podać?
- Jedną chmielową z sokiem, albo nie, niech naleje pan bez soku. Po malinowym mam zgagę. - Co mnie obchodzi jego zgaga?! Pomyję kufle i przygotuję raporty z bukmachera do wysłania do centrali. Wcześniej jednak zażyję jakąś tabletkę. Jutro ma przestać padać deszcz. Jest wiele powodów do radości. Altera nie będę już szukał. Mam nadzieję, że sam też się też szybko nie pojawi. Potrzebuję kilku dni by dojść do siebie. Jestem gdzieś tam. Muszę tylko się odnaleźć. Proszę cię Boże, wskaż mi kierunek!

sobota, 23 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Idziesz w kolejną podróż Krystianie. Podwójna dawka leków psychotropowych wyznaczy ci trasę. Dokąd dotrzesz? Do miasteczka "w remisji", wioski "może być" a może jak często z tobą bywa zatoczysz koło wrócisz do twojej stolicy "choroba psychiczna". Daj się prowadzić chemii i naturze a nie powinieneś się zgubić, pod warunkiem, że poczujesz się bezpiecznie w ich towarzystwie. Wiem, wiem Krystianie, wyruszasz w takie podróże od piętnastu lat i przeważnie wracasz do punktu wyjścia. Dam ci kilka rad. Patrz sercem w słońce. Oddychaj duszą. Słuchaj umysłem, wdychaj zapach spokoju i opanowania. Weź ze sobą szklankę wody a gdy poczujesz głód nie jedz zgniłych owoców, które nie wiadomo jakim prawem wiszą na drzewach, które przyjdzie ci mijać. Weź tabletkę, popij wodą i zagryź jej gorzki smak słowami "będzie dobrze". Bo będzie. Nie może przecież być wiecznie źle. Pamiętaj, że słowa mają magiczną moc. Każda materia, każdy stan posiada własne słowo, tak samo słowo może stać się materią i stanem ducha. W podróży wielokrotnie będziesz mijał skrzyżowania. Nie patrz jednak na kierunkowskazy. One są często mylące. Idź głosem serca i umysłu jednocześnie z garścią tabletek w dłoni.

środa, 20 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Poszedłem z depresją na spacer. Trzymała mnie za rękę i mówiła o tym jak bardzo zły jest ten świat. Próbowałem jej odpowiedzieć, że moje życie jest dla mnie idealne, lecz ona zamknęła mi usta zanim zdążyłem powiedzieć coś pozytywnego. Spacer był długi. Właściwie trwa nadal. Ona najchętniej zaprowadziłaby by mnie na skraj szaleństwa i zrzuciła w jego przepaść. Próbuję się jej wyrwać. Pobiec w inną stronę. Ona jednak mocno ściska moją dłoń i nie sposób się jej wyrwać. Świeci słońce a w moim umyśle ciągle pada deszcz. Nonsens! Staram nawiązać z nią rozmowę. Bezskutecznie. Z jej niewidzialnych, paskudnych ust ciągle płyną słowa formując się w monolog. Nie chce słuchać mnie, moich bliskich ani lekarza. Istnieje, chociaż nie ma prawa. Zwalczam ją lekami. Jest od nich silniejsza. Odpędzam fałszywym uśmiechem, to ponoć wytwarza jakąś pozytywną substancję w mózgu. Jednak albo mój mózg jest popsuty, albo to wszystko to jedynie brednie.
Poszedłem z depresją na spacer. Zgubiłem się, jednak ona wie gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Prowadzi mnie zarośniętą chwastami drogą. Po kolana jestem w błocie. Ciężko mi iść, ale ona mocno ciągnie mnie za rękę. Poruszam się. Ledwo, ale poruszam. Docieramy do dużego, starego drzewa. Jest wiosna. Nie porastają go jednak zielone liście. Na jego szarych gałęziach są zgniłe owoce a z jednej z nich zwisa sznur z pętlą na szyję. "dotarliśmy na miejsce" powiedziała. Spojrzałem jej w niewidzialne ohydne oczy. Odpowiedziałem - Moje miejsce jest przy córce i żonie. Spier*alaj! Uciekam inną drogą. Ona zostaje w tyle. Dotrę na zieloną łąkę. Poczuję zapach kwiatów. Może to trochę potrwać, jednak nie pozwolę na to by mnie dogoniła. Niech sama zawiśnie na sznurze!

wtorek, 12 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Od kilku dni boli mnie ząb. Jakiś czas temu uderzył we mnie meteoryt. Ciągle płonę po porażeniu przez piorun kulisty. Nie porwali mnie kosmici - tak, to jest już powód do radości. Przesilenie wiosenne od zawsze było moim wrogiem. Wszystkie hospitalizacje były na wiosnę. Dziwne, prawda? Wreszcie zza chmur wyjrzało słońce, przyroda budzi się do życia a ja leżę przygnieciony tym cholernym meteorytem! Mogę wziąć tabletkę. stłumić jej działaniem depresję, schizofrenie, zespół aspergera... Nie o to jednak tutaj chodzi! Muszę walczyć ze swoją "zaburzoną urodą". Gdy niczym nieuzasadniony smutek wywołuje łzy, patrzę w lustro mówiąc - Ależ ty Głuszko jesteś brzydki! - po czym sam sobie robię operację plastyczną uśmiechając się do siebie. - No Krystian teraz już lepiej. Z uśmiechem na twarzy nie jesteś taki ostatni, chociaż jak się wreszcie dorobisz, zmniejsz sobie nos! - I rzeczywiście jest lepiej. Mówię do siebie jeszcze kilka minut zanim żona powie "co ty tam robisz tyle czasu! Spóźnisz się do pracy!". Nie, nie spóźniam się. Dopijam zimną kawę, Całuję w policzek córkę i żonę, po czym zbiegam ze schodów i szybkim krokiem w pięć minut docieram do pracy. Od kiedy dostałem piękną laurkę wartą 50 złotych od panów policjantów nie przebiegam już przez ulicę w niedozwolonym miejscu, dlatego teraz potrzebuję więcej czasu by pokonać drogę do baru. Przez pierwsze piętnaście minut w pracy jestem jeszcze smutny. Wymieniam sobie wtedy w myślach wszystkie marzenia, które mi się spełniły. Uwierz, jest ich bardzo dużo. Dochodzę do wniosku, że jestem szczęściarzem a łzy są fałszywe i bezprawnie spływają po moich policzkach. Wycieram je dłonią i po raz kolejny uśmiecham się do siebie bo przecież NIE PORWALI MNIE KOSMICI! :)

niedziela, 3 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Miałem sześć lat. Mieszkałem niedaleko kościoła. Był odpust. Wszędzie pełno straganów i dzieci naciągających swoich rodziców na nic nie warte chińskie zabawki. Marzyłem o pilociku, który miał kilka przycisków. Każdy z nich wydawał jakiś przyjemny dźwięk. Wypatrzyłem go rok wcześniej. Babcia dała mi kilka złotówek. Poszedłem na ulicę Kościelną, gdzie można było go kupić na jednym ze straganów. Mijałem ich wiele. Do każdego była spora kolejka. Kilkadziesiąt balonów z helem unosiło się w powietrzu. Słychać było huk petard i melodie kolorowych, plastikowych cudeniek. Przy chodniku siedziała starsza kobieta a przy niej stał stolik, na którym były figurki świętych. Do niej nie było kolejki. Tylko do niej.
- Kupiłeś ten pilocik? - zapytała babcia.
- Nie - odpowiedziałem krótko.
- Oj, nie było już? Mówiłam ci, żebyś poszedł wcześniej.
- Były pilociki, ale nie kupiłem.
- Nie starczyło ci pieniążków? - mówiąc to babcia sięgnęła po portfel.
- Nie babciu. Została mi jeszcze reszta.
Babcia zrobiła zdziwioną minę a ja wyciągnąłem z kieszeni figurkę świętego Franciszka. Pokazałem ją babci. Było mi głupio, że wydałem pieniążki na coś innego niż jej powiedziałem.
- Dlaczego to kupiłeś?
- Oj, babciu. Po pilociki była strasznie wielka kolejka. Tamten pan dużo dzisiaj zarobi a do staruszki, która sprzedawała podobizny świętych nikt nie podchodził. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Ta pani uśmiechnęła się do mnie i życzyła szczęścia. To lepsze od głupich dźwięków jakiegoś małego urządzenia.
Babcia, tak jak tamta staruszka uśmiechnęła się do mnie i pogłaskała po głowie.
- Trzymaj pieniążki. Kup sobie tę zabawkę.
- Nie, dziękuję. Pójdę do swojego pokoju. Zaraz ma przyjść do mnie Kasia i mamy pójść pobawić się na łące.
Swoje dziecięce marzenie o grającej zabawce spełniłem rok później. Po jakimś czasie się zepsuła i ją wyrzuciłem. Nie pamiętam już jej dźwięków a uśmiech staruszki od figurek świętych pamiętam do dzisiaj. 
Rzeczy materialne cieszą, ale są nietrwałe. Często ulegają awarii i trzeba je wymieniać na nowe. Są ważne bo często nie możemy się bez nich obejść. Mimo wszystko uczucie wywołane uśmiechem staruszki pamiętam bardziej od uczucia radości z pierwszego komputera, którego dostałem w ósmej klasie. Jest taka reklama. Dawno jest nie widziałem. Lubiłem ją. Jest w niej zdanie "Są rzeczy bezcenne, za wszystkie inne zapłacisz kartą mastercard". Rzeczy bezcenne są przeważnie niewidzialne. Czasami objawiają się w postaci uśmiechu lub pocałunku. Dbajmy o nie i je doceniajmy. Każdy z nas jest bogaczem bo posiada coś bezcennego :)

sobota, 2 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Uwaga! Konkurs dla szaleńców! 
Emotikon smile

Do wygrania zestaw dwóch książek "Spektrum" oraz "Szukaj mnie wśród szaleńców"! By je wygrać polub moją stronę i wyślij do mnie maila (krystian.gluszko@gmail.com). W wiadomości napisz mi co jest w tobie z szaleńca.
Emotikon smile
 W końcu wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy szaleni.
Emotikon smile
 Na wiadomość od Ciebie czekam do środy 13 maja.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Mogłem być każdym, jestem kimś innym. Mogłem być psychologiem, pedagogiem lub inżynierem. Jestem nikim. Zmarnowałem swoje szanse. Było ich wiele. Niespełnione ambicje zabijają we mnie poczucie własnej wartości. Studia zaczynałem i szybko kończyłem. Na psychologię zabrakło mi trzech punktów. Podczas studiowania pedagogiki trafiłem do szpitala na pseudo-leczenie wstrząsami insulinowymi. Musiałem zrezygnować ale zrobiłem kolejne podejście. Gdyby nie źle zrobione elektrowstrząsy,  które wywołały u mnie ciężką odmianę epilepsji byłbym teraz pedagogiem. Gdyby nie nawrót choroby miałbym teraz tytuł inżyniera. Kim jestem?
Kilka lat temu poszedłem do psychologa. Nie, nie uważam, że czyjeś gadanie może uzdrowić, jednak "gadanie" psychologa może wskazać odpowiednią drogę. Odmówił mi pomocy. Powiedział, że zabraknie mu czasu i siły na to by mógł podreperować moją samoocenę.
Kim jestem? Niespełnionym pedagogiem i zakompleksionym szaleńcem. Pechowcem z ogromnym fartem. Jestem mężem Ewy i ojcem Małgosi - to mnie tutaj trzyma, dzięki temu oddycham a moje serce nadal bije.
Niedługo kończę trzydzieści lat. Większość mojego życia przepadło bez śladu. Ogromne dawki leków wymazały z mojej pamięci wiele lat. Pewnie i tak nie było czego pamiętać. Moja trzydziestka będzie wyjątkowa. Zacznę żyć pełnią życia nie żałując skradzionego przez chorobę czasu.
Może jeszcze nie wszystko jest stracone? Zrobię kiedyś studia i zaspokoję głód własnego ego. Nadal mogę być każdym! Nie pozwolę chorobie zmarnować już nawet jednego dnia. Przecież każda godzina jest cudem cenniejszym od wszystkich skarbów świata!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Wszystko jest czarne albo białe. Smak ma gorzki albo słodki. Nie ma magi. Nie posiada głębi. Po prostu zwyczajnie jest. Zapomniałem, że żyję. Wykonuję codziennie te same czynności. Automatycznie - tak wstaję z łóżka, kładę się do niego i zapełniam puste godziny między obudzeniem się a zaśnięciem. Wszystko jest takie proste i szare... Przykro mi patrzeć tymi zepsutymi oczyma na świat! Zagubiłem się. Jestem tutaj. Minęła chwila. Nadal jestem lecz mnie nie ma. Jest ciało. Tylko one... Jak mogłem do tego dopuścić? Mój  świat ma teraz tylko dwie strony. Na każde zadane sobie pytanie odpowiadam tylko "tak" lub "nie". Maluję obrazy czernią i bielą popijając rozgryzione kostki cukru gorzką kawą. Poezję tworzę używając samych rzeczowników a prozę bez znaków interpunkcyjnych. Wiesz o co mi chodzi? Czy wiesz co mi dolega? Jestem niczym robot. Mówię. Śmieję się. Płaczę. Jednak to wszystko jest automatyczne. Nie wymaga mojego udziału. Kiedyś lubiłem rozmyślać. Teraz nie mam na to czasu? Siły? a może ja już nie żyję? Próbuję zadać sobie ból. Tak, delikatnie ale czuję. Ciało żyje... Co zabiło moją głębię? Zatruły ją leki? Zniszczyła choroba? Straciłem dużo czasu wegetując. Potrzebuję pomocy by tchnąć w siebie z powrotem życie. Sam chyba nie dam rady tego zrobić...

sobota, 18 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Zamieniamy czyny w słowa a nie odwrotnie. Naszych zachowań nie poprzedzają myśli. Nawet upalnego dnia wieje od nas chłodem. Jesteśmy sobie obojętni i nie obchodzi nas los, który do nas nie należy. Zabijamy czas głupotami mordując tym samym kawałek naszego życia. Ktoś kiedyś powiedział, że nie żyje się na próbę a my ciągle próbujemy żyć popełniając przy tym ciągle te same błędy, zadając innym ból. Tacy jesteśmy? Na szczęście nie wszyscy i nie zawsze. Jesteśmy ludźmi a nauka życia trwa do samej śmierci. Nigdy nie miałem czterdziestu lat, ale gdy je skończę nauczę się być czterdziestolatkiem. Rozumiesz o co mi chodzi? Moja babcia zawsze powtarzała, że uczymy się całe życie a i tak głupi umieramy. Umrzyjmy głupi, ale nie nieczuli. Wiesz o tym, że ten co kocha i jest kochany żyje pomimo tego, że jest zakopany pod ziemią? Żyje w sercach ludzi. To jest piękna forma życia. Miarą człowieczeństwa jest miłość i współczucie. Miarą życia nie bicie serca lecz pamięć i to co pozostawimy po sobie gdy ciało umrze. Stan depresyjny i psychotyczny sprawia, że dostrzegam więcej smutnych elementów naszej codzienności. Jednak przy tych dobrych wydają się być jedynie drobnostkami. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Usiądźmy więc wygodnie tam gdzie trzeba i szczerze porozmawiajmy, tak od serca!

piątek, 6 marca 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Nie mam już pretensji do Boga. Nie przeklinam swego życia. Nie mam żalu do losu. Jestem zaburzony. Choruję. Cierpię i bywam w remisji. Płaczę i się śmieję. Myślę o śmierci i chcę żyć. Moje problemy są smutne, jednak potrzebne tym, którzy stracili jak ja niegdyś nadzieję. Tego jestem już pewny. Piszę książki. Jeżdżę na spotkania autorskie. Rozmawiam z ludźmi. Moje "zaburzenia" są potrzebne. To jest wspaniałe uczucie. Walczę codziennie i wygrywam tę walkę. Mówię o tym. Inni słuchają. Mają dowód, że z Zespołem Aspergera i chorobami psychicznymi można żyć w miarę normalnie. Można być szczęśliwym. Cieszę się, że się taki urodziłem, chociaż często śmieję się przez łzy. 
Ważne jest to by choroba była skutkiem ubocznym człowieka a nie człowiek skutkiem ubocznym choroby. Nie poddawajmy się! Walczmy ale pozostańmy sobą!
Nie uważam się za chorego. Swoje "zaburzenia" traktuję jako moją urodę i nie, nie będę jej maskował! Popatrzmy na siebie nawzajem. Spróbujmy się porozumieć. Na swój sposób jesteśmy piękni. Twoja uroda, zaburzona jak moja, czy zdrowa, jest cudowna i nie, nie ukrywajmy twarzy! Nauczmy się patrzeć na siebie ze zrozumieniem i pewną dozą empatii!
Jestem zaburzony. Od kilkunastu lat biorę leki. Łykam je dla bliskich a choruję dla Ciebie!

środa, 18 lutego 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Byłem świadkiem cudu. Miłość pojawiła się nagle. Bez ostrzeżenia. Bez zastanowienia. Poddałem się jej. Tak, było to cudem.
Byłem świadkiem cudu. Miłość zrodziła nowe życie. Żona poczuła się źle. Nie wiem co się ze mną dzieje - powiedziała. Poszedłem do apteki. Test wskazał dwie kreski. To był długo wyczekiwany cud.
Jestem świadkiem cudu. Moja córeczka z każdym dniem jest coraz większa. Uczy się nowych rzeczy. Gaworzy. Śmieje się. Płacze. Teraz wiem, że czekałem na nią całe życie, nawet o tym nie wiedząc. Wszyscy jesteśmy cudem. Z dwóch mikroskopijnych komórek powstaje człowiek. W ciągu dziewięciu miesięcy przygotowuje rodziców na swoje przyjście. Gdy wreszcie pojawia się na świecie, swoim płaczem, śmiechem, gaworzeniem daje radość i spełnienie. A kiedyś i on  się zakocha i miłość ta zrodzi kolejne życie. Tak, ten cud nie ma końca. On trwa od zarania dziejów i każdego dnia się powtarza.
Wszystko dookoła. Trawa. Drzewo. Głaz i wiewiórka. Płynący potok i martwa kałuża. Słońce i księżyc. Ty i ja. Wszystko to co widzialne i niewidzialne. Tak, wszystko jest cudem. Częścią całości. Elementem układanki. I chociaż wydaje Ci się, że jesteś jedynie kroplą wody w oceanie, wszechświat bez Ciebie nie byłby kompletny. Jesteś jego częścią. Jesteś przyczyną i skutkiem. Oddechem i uderzeniem serca. Jesteś cudem!

niedziela, 25 stycznia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Szykują mi się częste wyjazdy związane z promocją nowej książki. Moje schematy szlag trafił. Co robić? Przestać być aspergerowcem? Nie, to nie możliwe... Jak mam uniknąć izolacji autystycznej? Wspominałem kiedyś, że nie jestem chory. Ja po prostu mam urodę schizofreniczno-autystyczną. Tak, wiem, operacji plastycznej sobie nie zrobię, chociaż chętnie, przy okazji pomniejszyłbym sobie nos :D  Co więc mogę zrobić? 
W tym tygodniu byłem w Krakowie. Siedziałem na scenie i patrzyło na mnie kilkadziesiąt osób. Poradziłem sobie i to wspaniale. Jak to zrobiłem? Posłuchałem czyjejś rady i patrzyłem na czoło wybranej osoby. Miała straszne zakola, więc moje pole widzenia automatycznie się zwiększyło :D Tłum mnie nie wystraszył i sobie poradziłem. Pewnie wiesz, że aspergerowcy mają problem z przebywaniem w zatłoczonych miejscach... Poradziłem sobie z tym, poradzę więc sobie z zawalonymi rytuałami i wyłamywaniem ze schematów. Tylko jak? Może masz jakiś pomysł? Póki co szukam w sobie rezerw sił i je znajduję. W marcu czekają mnie kolejne spotkania. Moja mała Małgosia, ona nie pozwoli mi czuć się źle. Gdy się śmieje, śmieje się cały mój autystyczny świat i wszystkie jego ułomności stają się bardzo małe. Tak, to ona jest moim sposobem na radzenie sobie z bólem duszy. Kocham ją ponad życie. Bardziej niż da się to opisać. Pojadę więc do Warszawy. Spotkanie autorskie będzie udane. Po powrocie przez kilka dni będę słabszy psychicznie, ale ona już w progu się do mnie uśmiechnie, a ja? Ja nie będę już potrzebował operacji plastycznej (nie licząc nosa :D )

sobota, 10 stycznia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
2014 rok był dla mnie wyjątkowy. Zostałem ojcem. Podpisałem umowę wydawniczą na nową książkę "Szukaj mnie wśród Szaleńców" (za kilka dni będzie w dystrybucji) , oraz bajkę dedykowaną dzieciom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, ale również dzieciom zdrowym (ukaże się w marcu tego roku). Miniony rok był wspaniały pomimo tego, że był równie ciężki.
W 2014 roku miałem atak psychozy z halucynacjami, kilka nawrotów depresji oraz wielki powrót epilepsji. Izolacje autystyczne ograniczyły się do minimum.
Co planuję w tym roku? Czego od niego oczekuję?
Mam już niemal wszystko. Jedyne o czym mogę marzyć to to, abym tego nie stracił. Będę nadal starał się udoskonalać. Walczyć z chorobami. Mam dla kogo. W moim życiu pojawiła się mała Małgosia. Wiesz... nigdy bym nie pomyślał, że można kochać aż tak bardzo. Miłość do żony jest równie silna, jednak to inny rodzaj miłości.
Chociaż zacząłem dostrzegać na swojej głowie pierwsze siwe włosy, młodnieję z każdym dniem. Mam w sobie siłę i radość nastolatka pomimo doświadczeń życiowych niczym u starca. Jestem pełen nadziei i z uśmiechem patrzę w przyszłość pomimo tego, że jest mi bardzo ciężko - nadal jestem przecież chory. Ciągle brakuje mi czasu. Doba trwa stanowczo zbyt krótko. Z tego powodu mam przerwę w pisaniu, chociaż w moim umyśle dojrzewa nowa powieść. Myślę, że gdy mojej kochanej Małgosi wyrosną już wszystkie ząbki to pozwoli mi na chwilę sam na sam z laptopem, bym mógł przelać myśli na ekran komputera.
Moje postanowienie na nowy rok?
W 2015 roku będę szczęśliwy - to jest mój plan!