poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |
Mamy wiosnę a może już lato? Wiosna jest najgorsza... Mam wypisane skierowanie do szpitala psychiatrycznego, ale pewnie nie skorzystam... Może zamiast tego pójść dzisiaj ze znajomymi na winko? Czuję się ograniczony do granic kratami mojego duchowego więzienia. Zza szyby spektrum spoglądam dzisiaj niepewnie w przyszłość, która wbrew moim nadziejom pewnie nadejdzie. Po co zamykać w klatce kogoś kto już w jednej jest? Po co leczyć skoro nie da się wyleczyć?! Być może zamilknę na jakiś czas jeśli dam się zamknąć, a może odezwę jeśli wino okaże się skuteczniejsze od psychotropów. Przyszłość jest niejasna, boję się...


środa, 25 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |
Ostatnio często myślę o śmierci. Co mnie po niej czeka? Kiedyś byłem ateistą. Do takiej postawy zmusiły mnie śpiączki. Dlaczego? Gdy byłem w śpiączce czułem jak oddzielam się od ciała a moja dusza jest rozrywana w niekończącej się pustej przestrzeni. Nie widziałem światła, Boga, aniołów, było tylko wielkie NIC. Zacząłem wtedy wierzyć w nirwanę. Bo jak zrozumieć to co się działo z moją duszą podczas gdy ciało było w śpiączce lub wstrząsie insulinowym? Smutne jest życie ateisty, to tak jakby dusza miała depresję podczas gdy ciało się uśmiecha. Wiarę odnalazłem na nowo po wielu latach, lecz teraz nie znam odpowiedzi na pytanie co się dzieje po śmierci na własne życzenie? Ksiądz byłby w stanie mi odpowiedzieć, lecz ta odpowiedź nie byłaby dla mnie wiarygodna. On będzie mówił to czego go nauczono, coś co może ale musi być prawdą... Brak odpowiedzi na to pytanie trzyma mnie przy życiu. To trochę dziwne, że niewiedza jest lekiem na samobójstwo. Jako ateista miałem kilka prób samobójczych, nic mnie nie powstrzymywało tak jak robi to teraz znak zapytania...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |
Parę lat temu, gdy byłem w szpitalu psychiatrycznym ktoś się nad nami zlitował i włączył nam film. W zaciemnionej sali oglądaliśmy "Piękny umysł". Ja przez cały czas byłem zwieszony, terapia mnie wykańczała. Jednak zerkałem co chwilę na ekran. Po jakimś czasie ktoś na sali krzyknął "KRYSTIAN, SPÓJRZ ONI MU ROBIĄ TO SAMO TO CO TOBIE". Ciekawe dla mnie było to, jak wyglądam w trakcie terapii, tego nie mogę przecież pamiętać, gdyż byłem w śpiączce. Trochę znieruchomiałem, zwyczajnie mnie zamurowało a potem rozśmieszyło, chociaż doskonale wiedziałem, że ten śmiech był wyłącznie po to by nikt nie zobaczył, że się przejmowałem.Poza tym film mogę polecić każdemu. Jest piękny, nie tylko umysł lecz cała historia. Filmik zawiera fragment terapii, którą miałem wtedy robioną w klinice i który wywołał tyle emocji, moich i tych co nie widzieli mnie codziennie przywiązanego do łóżka.
video

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |

Dzisiaj pewna dziewczyna zapytała mnie - co jest w życiu najważniejsze? Po krótkim namyśle odpowiedziałem, że miłość, miłość do życia.Odpowiedzi nie jestem pewien, ale tak czuję....
   





Pewnej nocy w szpitalu psychiatrycznym....
Rozmowa SMS:
-        Kamila boję się boję zasnąć

-        Krystian będzie okay, zobaczysz. Kiedy skończy się ten koszmar będziesz się z niego śmiał. Pamiętaj! Co Cię nie zabije to Cię wzmocni :)
-        gdy ja właśnie boję się, że to mnie zbije. Coraz ciężej jest mnie wybudzić ze śpiączki. Zajrzałem wczoraj do swojej dokumentacji medycznej, gdy nikogo nie było w dyżurce...
-        co tam było napisane?
-        Że potrzebuję coraz więcej dawki glukozy w zastrzyku, dużo ponad normę... Insuliny dostaję już ogromne dawki... ostatnio mieli problem z wybudzeniem mnie, akurat teraz! Teraz gdy poczułem wolę życia, teraz, gdy to życie pokochałem!
-        Włącz sobie „wehikuł czasu” Dżemu. Lubisz tę piosenkę, może uda Ci się zasnąć. Jeśli nie to zarwę tą noc razem z Tobą, by Cię pocieszyć :)

Pielęgniarka weszła do sali na kontrolę. Schowałem telefon pod poduszkę i udawałem, że spałem. Jeden z kolegów zaczął robić problemy. Zrobiło się straszne zamieszanie... Salowy musiał zapiąć go w pasy. Pielęgniarka dała mu jakiś zastrzyk i po paru minutach sytuacja została opanowana.
-        jestem przekonana, że wyjdziesz z tego cało.
-        Skąd ta pewność?
-        Powiedzmy, że to kobieca intuicja :) A gdy opuścisz szpital zabiorę Cię na cmentarz. Będziemy trzymać się za ręce i głośno śmiać :) obiecuję!

Kamili nigdy później nie spotkałem. Zapamiętałem ją dokładnie, ponieważ miała styl gotycki, czasami wyglądała jak upiór. Gdy internet zaczął obnażać prywatność ludzi poprzez portale społecznościowe zobaczyłem jej zdjęcie. Miała jaskrawo czerwony sweterek i rude, krótkie włosy. Nie przypominała już w najmniejszym stopniu cmentarnej damy.

sobota, 7 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |

Zastanawiałeś się kiedyś, o czym myśli wariat, gdy patrzy Ci w oczy? Co widzi i skąd ten lęk w jego spojrzeniu? Czy zadawałeś sobie kiedykolwiek pytanie, co dzieje się w głowie człowieka zakładającego sobie sznur na szyję? Albo inaczej, ile mają w sobie z człowieka zdrowego i dlaczego nie są tacy jak Ty. Co sprawiło, że oddali cześć swojemu szaleństwu? Dlaczego ukłonili się chorobie by później paść przed nią na kolana i zanurzyć się w obłędzie...



Beata, pociecha oddziału, nastoletnia trzydziestolatka zostawiła nagle kredki i zmierzyła wszystkich przerażającym spojrzeniem. Zaczęła rzucać wszystkim co miała pod ręką, krzyczeć i rwać włosy z głowy. Wkrótce miała opuścić szpital, i tak się tam zasiedziała. Biegała korytarzu, weszła do dyżurki i zrobiła tam straszny bałagan. Znowu dopadł ją obłęd a my musieliśmy słuchać jej krzyków całymi nocami, gdy była przywiązana do łóżka. Po kilku nocach niewyspani pacjenci poprosili by przenieśli ją na oddział z izolatką. Beatę jednak zamykano na noc w sali terapeutycznej , przez którą musieliśmy przejść by dojść na balkon wypić jak zwykle kawę i zapalić papierosa. Jednak i stamtąd również było słychać piski i wołanie o pomoc kobiety.
Balkonu nie zamknięto a my byliśmy zmuszeni mijać ją w przywiązana pasami za każdym razem gdy chcieliśmy dojść na balkon. Ciągle wołała o pomoc. Zapłakana patrzyła na nas i błagała by ją odwiązać i oddać jej pluszowego misia. W końcu jeden z pacjentów nie wytrzymał i ją rozwiązał. Szalejącą Beatę złapano i zapięto z powrotem tak jak tego co ją rozwiązał. Sam nie wiem ile to trwało parę dni? Tygodni? W końcu straciła głos... Silne dawki leków zrobiły z niej prawie warzywko i wtedy ją rozwiązano. Beata jak inne zombie chodziła korytarzem w tą i z powrotem. Nic już nie rysowała, nie śpiewała, nie uśmiechała się do nas i nie zagadywała... Gdy myśleliśmy już, że nie ma nic w niej, że jest pusta przez leki ta wkradła się do sali konferencyjnej i napisała kredą na tablicy – „nazywam się Beata, jestem szalona ale cieszę się, że Pan Bóg mnie stworzył”. Choć od tamtego czasu minęło ponad osiem lat, pisząc to nadal mam łzy w oczach. Do końca mojego pobytu na oddziale zamkniętym Beata nie wróciła do siebie. Tęskniłem za nią już wtedy gdy mijałem jej powykręcane ciało na korytarzu.
 
Mała istota ludzka
dziękuje za życie
z którego nic nie ma
które ledwo się w niej tli
Uznana przez społeczeństwo za wariatkę
żyje nadal w świecie bajek
choć ma ponad trzydzieści lat
Pamiętam jak ocierała łzy
ściskając pluszowego misia
gdy zapinali ją w pasy
i ten krzyk gdy przechodziłem obok
„Pomóż mi! Odwiąż mnie, błagam!”
Gdy zaczęła wracać do siebie
straciła głos
Wkradając się do sali konferencyjnej
napisała na tablicy
„Nazywam się Beata
jestem szalona
ale cieszę się że Pan Bóg mnie stworzył”
Nigdy jej nie zapomnę...

 W swoich licznych pobytach z klinikach psychiatrii poznałem wielu ludzi, zagubionych, utalentowanych, widzących więcej niż ktokolwiek inny. Żaden z nich nie był do siebie podobny, lecz każdego łączyła ta sama cienka i cholernie silna nić szaleństwa... Wielu z nich zagubiła swoje człowieczeństwo i zostanie tam pewnie przez większość życia, innych czeka ciężki proces wtopienia się do otaczającego ich świata, nieograniczonego już murami oddziału.

środa, 4 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |
Dzisiaj postanowiłem podzielić się z Wami moimi traumami związanymi z chorobą a raczej jej leczeniem. W mojej książce poruszam temat tabu jakim są szpitale psychiatryczne.

Pod tym linkiem zobaczycie co dzieje się z człowiekiem podczas terapii wstrząsami insulinowymi. 

"Kiedyś usłyszałem historię powstania tej metody. Na początku lat trzydziestych pewien psychiatra miał na swoim oddziale pacjentkę, która chorowała na cukrzycę. Jak to przeważnie bywa do tej pory, tak i wówczas, personel przez zaniedbanie, niechęć do pracy, ignorancję i nieuzasadnione poczucie wielkości niemal boskiej, popełnił błąd, który od tamtej pory boleśnie odbijał się przez wiele lat na innych chorych. Otóż owej podopiecznej przez „przypadek” przedawkowali insulinę... Gdy cudem się wybudziła, jej lekarz prowadzący stwierdził, że zachowuje się jakoś inaczej. Wtedy zaczęło się piekło! Wprowadzał swoich pacjentów w stan sprowokowanej śpiączki: wybudzał, a nazajutrz robił to samo. W ten sposób, pozbawiając życia wielu z nich, udało mu się stworzyć terapię śpiączek insulinowych."
Fragment książki "Spektrum"

Pod tym linkiem zobaczysz jak wygląda terapia prądem

"Zacznę od metody elektrowstrząsów, nadal popularnych w szpitalach, o których zapomniał sam Pan Bóg...Działo się to przed II wojną światową. Pewien psychiatra odwiedził swojego przyjaciela w rzeźni. Był wtedy świadkiem, jak ten zabijał świnie. Przykładał jej dwie elektrody do skroni i podłączał prąd, a gdy biedna świnka padła, poderżnął gardło. „Lekarz” pomyślał, że wypróbuje to na swoich pacjentach, oczywiście tych bez rodziny... Bogu dzięki, że próbował tylko z prądem, a nie z poderżnięciem gardła. Pacjenci podczas tych „zabiegów” łamali sobie kości, przeżywali straszny ból, a często zdarzało się tak, że kończyli
na wózkach inwalidzkich lub po prostu… umierali. Teraz sytuacja trochę się zmieniła: zanim zaczną telepać pacjentów prądem o napięciu 400 V, podają im narkozę i – pomimo bólu każdego mięśnia – po wybudzeniu lubią tę terapię, często uzależniają się od narkozy"
Fragment książki "Spektrum"

Jakim cudem się zgodziłem na to wszystko?

"Jak myślisz, czy to fair dać do podpisania choremu człowiekowi zgodę na leczenie, które może zagrażać
jego życiu? Tak to jest moralne, ale nie, do cholery, gdy ten zapłakany mówi, że nie widzi literek, bo ma zaburzenia wzroku po lekach. Ale jak dobroduszni są lekarze, wielu z nas wie. Postanowili mi opowiedzieć w skrócie, co jest tam napisane i tak zrobili:
– Pani doktor, ale ja nie zrozumiałem ani jednego
słowa.
– W takim razie zaufaj i podpisz, a jeszcze tutaj, to
tylko oświadczenie, że w razie czego nie podasz nas
do sądu."
Fragment książki "Spektrum"


A teraz kilka słów o mojej książce:
 
Szukałem samotności, przenosząc się do pustego domku obok. Uczyłem się całymi nocami. Zaczynałem o 22, by skończyć o 7:30 i szybko pójść do szkoły na zaliczenie. Moja pamięć była tak upośledzona lekami, że wiedza wypalała się po godzinie nauki. Czekałem cierpliwie, aż to wszystko się wreszcie skończy. Była piękna późna wiosna... Nad ranem, choć padałem z sił, szedłem pod kościół, który widać za oknem. Zmieniałem opatrunki codziennie pogłębianych ran i modliłem się. Sam nie wiedziałem po co, skoro byłem ateistą...

"W świecie pełnym człowieczeństwa, społecznej odpowiedzialności i deklarowanej miłości bliźniego, w poukładanej Polsce XXI wieku Krystian Głuszko zaznał zła, o którym przez wiele lat nie potrafił mówić. Nie umiał się przed nim bronić, nie był w stanie go uniknąć, jedynym wyjściem zdawała mu się ucieczka, ostateczne poddanie się.

Spektrum to ogromna mieszanka uwolnionych emocji autora, które wzbudziły u mnie skrajne odczucia: od bezgranicznego smutku do złości, od współczucia do czegoś między ubolewaniem a niechęcią, od fascynacji do... strachu.
Ale ta przejmująca opowieść to także historia miłości. Odważnej, silnej, dającej wiarę i nadzieję".
Andrzej Lipiński, autor książki Kalinka.


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Posted by Krystian Głuszko |




Dlaczego my nie staramy się naprawić? A może jesteśmy zbyt leniwi albo straciliśmy pewne umiejętności? Każdy z nas jest świadkiem coraz większej liczby rozwodów. Gdy Ci staruszkowie ze zdjęcia przeżywali własne, połączone nawzajem życia, nie było poradni małżeńskich, istniały jednak słowa, gesty i czyny na które teraz albo nas nie stać albo po prostu nie chce nam się ich użyć..

Kasia Klich śpiewała kiedyś "zamienię Ciebie na lepszy model". Nie szukajmy ideałów! ICH NIE MA I NIE BĘDZIE! Spójrzmy na obrazek powyżej, samotni poczują zazdrość, ja mam szczęście poczuć nadzieję, że w ich wieku będę mógł przespacerować się po parku z moją żoną Ewą mocno trzymając ją za dłoń..


Bądźmy szczęśliwi! Naprawiajmy! 
Nie wyrzucajmy!