sobota, 28 lipca 2012

Posted by Krystian Głuszko |
Witam Was ciepło a dzisiaj bynajmniej u mnie ciepła nie brakuje :)
Założyłem stronę mojej książki na Facebooku i chciałbym Was zaprosić do jej polubienia. Jeśli uważacie, że warto to możecie ją ze mną promować a ja odwdzięczę się Wam jak wygram w totka :) Poniżej link :)

http://www.facebook.com/SpektrumKrystianGluszko

wtorek, 17 lipca 2012

Posted by Krystian Głuszko |

Pewnego sierpniowego wtorku przeczytałem książkę „Weronika postanawia umrzeć”. Po odłożeniu książki, zaparzyłem kawę i zapaliłem papierosa. Nigdy wcześniej ani później nie czułem tak ogromnej woli życia. Postanowiłem wyzdrowieć. Poprzedni lekarz nie chciał słuchać wielu rzeczy. „Panie Krystianie, Pan nie może tak się czuć, ponieważ nie pasuje to do pańskiego rozpoznania”. Mówiłem więc to, co chciała usłyszeć. Po lekturze tej książki coś we mnie pękło i postanowiłem opowiedzieć mojej nowej doktorce wszystko to, czego poprzednia słuchać nie chciała. Pech chciał, że była na urlopie. Wybrałem się, więc do psychiatry z mojego miasteczka. W trakcie rozmowy była bardzo podekscytowana. Wizyta trwała ponad godzinę. Poczekalnia wrzała. Zapytałem o rozpoznanie. Usłyszałem „Dla pana rozpoznanie nie istnienie, przeszedł pan już przez wszystkie możliwe elementy psychiatrii.” Opowiedziałem jej o terapiach jakie na mnie stosowano. Przerwała mi, gdy wspomniałem o metodzie wstrząsów insulinowych, mówiąc „Panie Krystianie, chcę wymazać ten obraz z pamięci. Nigdy w życiu nie widziałam tak strasznej makabry! Naprawdę był pan ofiarą tej terapii?! Straszne…” Nie uzyskałem oczekiwanej odpowiedzi od tej pani doktor. Poszedłem więc do psychologa. Pani psycholog wysłuchała mnie. Wzięła pieniądze, po czym oznajmiła „Nie podejmę się pomocy panu i myślę, że żaden z moich kolegów po fachu również tego nie zrobi.” Pozostało mi zaczekać na powrót mojej pani psychiatry. Dzieliło mnie do niej ponad 120 kilometrów. Rozmawialiśmy bardzo długo. Dała mi jakiś test. Powiedziała, że bardzo dobrze zrobiłem mówiąc jej to wszystko. Poza zaburzeniami schizoafektywnymi i epilepsją coś jeszcze we mnie tkwi. Przy następnej wizycie okazało się, że mam całościowe zaburzenia rozwojowe a dokładniej Zespół Apergera, mieszczący się w Spektrum Autyzmu. Dzięki diagnozie zrozumiałem samego siebie, dowiedziałem się i nadal dowiaduję jak z tym żyć tak, by bolało mniej…
Jak nauczyć się żyć? Schematy to za mało... Potrzebne są jeszcze słuchawki w uszach z których nie płynie muzyka, ciemne okulary z filtrem, powrót do okularów zamiast szkieł kontaktowych, batoniki i wiele wiele więcej czego jeszcze nie odkryłem ale muszę, by móc żyć w miarę "normalnie". Słuchawki mają mnie ochronić przed wysokimi dźwiękami, które wywołują u mnie ból i doprowadzają do szaleństwa. Ciemne okulary sprawią, że błyski świateł nie wywołają u mnie ataku padaczki i ochronią umysł przed światłem słońca, które razi mnie bardziej niż osobę "zdrową". Zrezygnowanie ze szkieł kontaktowych pozwoli mi przebywać bez lęku w miejscach, gdzie jest większa przestrzeń, nie będę już się bał i drżał na widok otwartej przestrzeni, oprawki okularów ograniczą moje pole widzenia. Batoniki pomogą mi nie tracić przytomności czy zwyczajnie zasypiać, jeśli zjem je w odpowiednim czasie - leki wywołują u mnie nagłe spadki cukru we krwi. Te wszystkie metody mające ułatwić mi życie to tylko mały procent tego, co muszę jeszcze odkryć by codzienność nie zadawała mi bólu, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Pozostało mi trzymać się tych zasad i obserwować swoje zachowania tak by znaleźć kolejne sposoby na ratowanie samego siebie... Najważniejsze jednak dla mnie pozostanie nauczenie się odczytywania emocji z zachowań ludzi i ich mimiki twarzy, prawidłowe reagowanie na emocje oraz wewnętrzna przemiana by nie być tak beznadziejnym człowiekiem..