wtorek, 12 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Od kilku dni boli mnie ząb. Jakiś czas temu uderzył we mnie meteoryt. Ciągle płonę po porażeniu przez piorun kulisty. Nie porwali mnie kosmici - tak, to jest już powód do radości. Przesilenie wiosenne od zawsze było moim wrogiem. Wszystkie hospitalizacje były na wiosnę. Dziwne, prawda? Wreszcie zza chmur wyjrzało słońce, przyroda budzi się do życia a ja leżę przygnieciony tym cholernym meteorytem! Mogę wziąć tabletkę. stłumić jej działaniem depresję, schizofrenie, zespół aspergera... Nie o to jednak tutaj chodzi! Muszę walczyć ze swoją "zaburzoną urodą". Gdy niczym nieuzasadniony smutek wywołuje łzy, patrzę w lustro mówiąc - Ależ ty Głuszko jesteś brzydki! - po czym sam sobie robię operację plastyczną uśmiechając się do siebie. - No Krystian teraz już lepiej. Z uśmiechem na twarzy nie jesteś taki ostatni, chociaż jak się wreszcie dorobisz, zmniejsz sobie nos! - I rzeczywiście jest lepiej. Mówię do siebie jeszcze kilka minut zanim żona powie "co ty tam robisz tyle czasu! Spóźnisz się do pracy!". Nie, nie spóźniam się. Dopijam zimną kawę, Całuję w policzek córkę i żonę, po czym zbiegam ze schodów i szybkim krokiem w pięć minut docieram do pracy. Od kiedy dostałem piękną laurkę wartą 50 złotych od panów policjantów nie przebiegam już przez ulicę w niedozwolonym miejscu, dlatego teraz potrzebuję więcej czasu by pokonać drogę do baru. Przez pierwsze piętnaście minut w pracy jestem jeszcze smutny. Wymieniam sobie wtedy w myślach wszystkie marzenia, które mi się spełniły. Uwierz, jest ich bardzo dużo. Dochodzę do wniosku, że jestem szczęściarzem a łzy są fałszywe i bezprawnie spływają po moich policzkach. Wycieram je dłonią i po raz kolejny uśmiecham się do siebie bo przecież NIE PORWALI MNIE KOSMICI! :)

niedziela, 3 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Miałem sześć lat. Mieszkałem niedaleko kościoła. Był odpust. Wszędzie pełno straganów i dzieci naciągających swoich rodziców na nic nie warte chińskie zabawki. Marzyłem o pilociku, który miał kilka przycisków. Każdy z nich wydawał jakiś przyjemny dźwięk. Wypatrzyłem go rok wcześniej. Babcia dała mi kilka złotówek. Poszedłem na ulicę Kościelną, gdzie można było go kupić na jednym ze straganów. Mijałem ich wiele. Do każdego była spora kolejka. Kilkadziesiąt balonów z helem unosiło się w powietrzu. Słychać było huk petard i melodie kolorowych, plastikowych cudeniek. Przy chodniku siedziała starsza kobieta a przy niej stał stolik, na którym były figurki świętych. Do niej nie było kolejki. Tylko do niej.
- Kupiłeś ten pilocik? - zapytała babcia.
- Nie - odpowiedziałem krótko.
- Oj, nie było już? Mówiłam ci, żebyś poszedł wcześniej.
- Były pilociki, ale nie kupiłem.
- Nie starczyło ci pieniążków? - mówiąc to babcia sięgnęła po portfel.
- Nie babciu. Została mi jeszcze reszta.
Babcia zrobiła zdziwioną minę a ja wyciągnąłem z kieszeni figurkę świętego Franciszka. Pokazałem ją babci. Było mi głupio, że wydałem pieniążki na coś innego niż jej powiedziałem.
- Dlaczego to kupiłeś?
- Oj, babciu. Po pilociki była strasznie wielka kolejka. Tamten pan dużo dzisiaj zarobi a do staruszki, która sprzedawała podobizny świętych nikt nie podchodził. Zrobiło mi się jej strasznie żal. Ta pani uśmiechnęła się do mnie i życzyła szczęścia. To lepsze od głupich dźwięków jakiegoś małego urządzenia.
Babcia, tak jak tamta staruszka uśmiechnęła się do mnie i pogłaskała po głowie.
- Trzymaj pieniążki. Kup sobie tę zabawkę.
- Nie, dziękuję. Pójdę do swojego pokoju. Zaraz ma przyjść do mnie Kasia i mamy pójść pobawić się na łące.
Swoje dziecięce marzenie o grającej zabawce spełniłem rok później. Po jakimś czasie się zepsuła i ją wyrzuciłem. Nie pamiętam już jej dźwięków a uśmiech staruszki od figurek świętych pamiętam do dzisiaj. 
Rzeczy materialne cieszą, ale są nietrwałe. Często ulegają awarii i trzeba je wymieniać na nowe. Są ważne bo często nie możemy się bez nich obejść. Mimo wszystko uczucie wywołane uśmiechem staruszki pamiętam bardziej od uczucia radości z pierwszego komputera, którego dostałem w ósmej klasie. Jest taka reklama. Dawno jest nie widziałem. Lubiłem ją. Jest w niej zdanie "Są rzeczy bezcenne, za wszystkie inne zapłacisz kartą mastercard". Rzeczy bezcenne są przeważnie niewidzialne. Czasami objawiają się w postaci uśmiechu lub pocałunku. Dbajmy o nie i je doceniajmy. Każdy z nas jest bogaczem bo posiada coś bezcennego :)

sobota, 2 maja 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Uwaga! Konkurs dla szaleńców! 
Emotikon smile

Do wygrania zestaw dwóch książek "Spektrum" oraz "Szukaj mnie wśród szaleńców"! By je wygrać polub moją stronę i wyślij do mnie maila (krystian.gluszko@gmail.com). W wiadomości napisz mi co jest w tobie z szaleńca.
Emotikon smile
 W końcu wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy szaleni.
Emotikon smile
 Na wiadomość od Ciebie czekam do środy 13 maja.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Mogłem być każdym, jestem kimś innym. Mogłem być psychologiem, pedagogiem lub inżynierem. Jestem nikim. Zmarnowałem swoje szanse. Było ich wiele. Niespełnione ambicje zabijają we mnie poczucie własnej wartości. Studia zaczynałem i szybko kończyłem. Na psychologię zabrakło mi trzech punktów. Podczas studiowania pedagogiki trafiłem do szpitala na pseudo-leczenie wstrząsami insulinowymi. Musiałem zrezygnować ale zrobiłem kolejne podejście. Gdyby nie źle zrobione elektrowstrząsy,  które wywołały u mnie ciężką odmianę epilepsji byłbym teraz pedagogiem. Gdyby nie nawrót choroby miałbym teraz tytuł inżyniera. Kim jestem?
Kilka lat temu poszedłem do psychologa. Nie, nie uważam, że czyjeś gadanie może uzdrowić, jednak "gadanie" psychologa może wskazać odpowiednią drogę. Odmówił mi pomocy. Powiedział, że zabraknie mu czasu i siły na to by mógł podreperować moją samoocenę.
Kim jestem? Niespełnionym pedagogiem i zakompleksionym szaleńcem. Pechowcem z ogromnym fartem. Jestem mężem Ewy i ojcem Małgosi - to mnie tutaj trzyma, dzięki temu oddycham a moje serce nadal bije.
Niedługo kończę trzydzieści lat. Większość mojego życia przepadło bez śladu. Ogromne dawki leków wymazały z mojej pamięci wiele lat. Pewnie i tak nie było czego pamiętać. Moja trzydziestka będzie wyjątkowa. Zacznę żyć pełnią życia nie żałując skradzionego przez chorobę czasu.
Może jeszcze nie wszystko jest stracone? Zrobię kiedyś studia i zaspokoję głód własnego ego. Nadal mogę być każdym! Nie pozwolę chorobie zmarnować już nawet jednego dnia. Przecież każda godzina jest cudem cenniejszym od wszystkich skarbów świata!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Wszystko jest czarne albo białe. Smak ma gorzki albo słodki. Nie ma magi. Nie posiada głębi. Po prostu zwyczajnie jest. Zapomniałem, że żyję. Wykonuję codziennie te same czynności. Automatycznie - tak wstaję z łóżka, kładę się do niego i zapełniam puste godziny między obudzeniem się a zaśnięciem. Wszystko jest takie proste i szare... Przykro mi patrzeć tymi zepsutymi oczyma na świat! Zagubiłem się. Jestem tutaj. Minęła chwila. Nadal jestem lecz mnie nie ma. Jest ciało. Tylko one... Jak mogłem do tego dopuścić? Mój  świat ma teraz tylko dwie strony. Na każde zadane sobie pytanie odpowiadam tylko "tak" lub "nie". Maluję obrazy czernią i bielą popijając rozgryzione kostki cukru gorzką kawą. Poezję tworzę używając samych rzeczowników a prozę bez znaków interpunkcyjnych. Wiesz o co mi chodzi? Czy wiesz co mi dolega? Jestem niczym robot. Mówię. Śmieję się. Płaczę. Jednak to wszystko jest automatyczne. Nie wymaga mojego udziału. Kiedyś lubiłem rozmyślać. Teraz nie mam na to czasu? Siły? a może ja już nie żyję? Próbuję zadać sobie ból. Tak, delikatnie ale czuję. Ciało żyje... Co zabiło moją głębię? Zatruły ją leki? Zniszczyła choroba? Straciłem dużo czasu wegetując. Potrzebuję pomocy by tchnąć w siebie z powrotem życie. Sam chyba nie dam rady tego zrobić...

sobota, 18 kwietnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Zamieniamy czyny w słowa a nie odwrotnie. Naszych zachowań nie poprzedzają myśli. Nawet upalnego dnia wieje od nas chłodem. Jesteśmy sobie obojętni i nie obchodzi nas los, który do nas nie należy. Zabijamy czas głupotami mordując tym samym kawałek naszego życia. Ktoś kiedyś powiedział, że nie żyje się na próbę a my ciągle próbujemy żyć popełniając przy tym ciągle te same błędy, zadając innym ból. Tacy jesteśmy? Na szczęście nie wszyscy i nie zawsze. Jesteśmy ludźmi a nauka życia trwa do samej śmierci. Nigdy nie miałem czterdziestu lat, ale gdy je skończę nauczę się być czterdziestolatkiem. Rozumiesz o co mi chodzi? Moja babcia zawsze powtarzała, że uczymy się całe życie a i tak głupi umieramy. Umrzyjmy głupi, ale nie nieczuli. Wiesz o tym, że ten co kocha i jest kochany żyje pomimo tego, że jest zakopany pod ziemią? Żyje w sercach ludzi. To jest piękna forma życia. Miarą człowieczeństwa jest miłość i współczucie. Miarą życia nie bicie serca lecz pamięć i to co pozostawimy po sobie gdy ciało umrze. Stan depresyjny i psychotyczny sprawia, że dostrzegam więcej smutnych elementów naszej codzienności. Jednak przy tych dobrych wydają się być jedynie drobnostkami. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Usiądźmy więc wygodnie tam gdzie trzeba i szczerze porozmawiajmy, tak od serca!

piątek, 6 marca 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Nie mam już pretensji do Boga. Nie przeklinam swego życia. Nie mam żalu do losu. Jestem zaburzony. Choruję. Cierpię i bywam w remisji. Płaczę i się śmieję. Myślę o śmierci i chcę żyć. Moje problemy są smutne, jednak potrzebne tym, którzy stracili jak ja niegdyś nadzieję. Tego jestem już pewny. Piszę książki. Jeżdżę na spotkania autorskie. Rozmawiam z ludźmi. Moje "zaburzenia" są potrzebne. To jest wspaniałe uczucie. Walczę codziennie i wygrywam tę walkę. Mówię o tym. Inni słuchają. Mają dowód, że z Zespołem Aspergera i chorobami psychicznymi można żyć w miarę normalnie. Można być szczęśliwym. Cieszę się, że się taki urodziłem, chociaż często śmieję się przez łzy. 
Ważne jest to by choroba była skutkiem ubocznym człowieka a nie człowiek skutkiem ubocznym choroby. Nie poddawajmy się! Walczmy ale pozostańmy sobą!
Nie uważam się za chorego. Swoje "zaburzenia" traktuję jako moją urodę i nie, nie będę jej maskował! Popatrzmy na siebie nawzajem. Spróbujmy się porozumieć. Na swój sposób jesteśmy piękni. Twoja uroda, zaburzona jak moja, czy zdrowa, jest cudowna i nie, nie ukrywajmy twarzy! Nauczmy się patrzeć na siebie ze zrozumieniem i pewną dozą empatii!
Jestem zaburzony. Od kilkunastu lat biorę leki. Łykam je dla bliskich a choruję dla Ciebie!

środa, 18 lutego 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Byłem świadkiem cudu. Miłość pojawiła się nagle. Bez ostrzeżenia. Bez zastanowienia. Poddałem się jej. Tak, było to cudem.
Byłem świadkiem cudu. Miłość zrodziła nowe życie. Żona poczuła się źle. Nie wiem co się ze mną dzieje - powiedziała. Poszedłem do apteki. Test wskazał dwie kreski. To był długo wyczekiwany cud.
Jestem świadkiem cudu. Moja córeczka z każdym dniem jest coraz większa. Uczy się nowych rzeczy. Gaworzy. Śmieje się. Płacze. Teraz wiem, że czekałem na nią całe życie, nawet o tym nie wiedząc. Wszyscy jesteśmy cudem. Z dwóch mikroskopijnych komórek powstaje człowiek. W ciągu dziewięciu miesięcy przygotowuje rodziców na swoje przyjście. Gdy wreszcie pojawia się na świecie, swoim płaczem, śmiechem, gaworzeniem daje radość i spełnienie. A kiedyś i on  się zakocha i miłość ta zrodzi kolejne życie. Tak, ten cud nie ma końca. On trwa od zarania dziejów i każdego dnia się powtarza.
Wszystko dookoła. Trawa. Drzewo. Głaz i wiewiórka. Płynący potok i martwa kałuża. Słońce i księżyc. Ty i ja. Wszystko to co widzialne i niewidzialne. Tak, wszystko jest cudem. Częścią całości. Elementem układanki. I chociaż wydaje Ci się, że jesteś jedynie kroplą wody w oceanie, wszechświat bez Ciebie nie byłby kompletny. Jesteś jego częścią. Jesteś przyczyną i skutkiem. Oddechem i uderzeniem serca. Jesteś cudem!

niedziela, 25 stycznia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Szykują mi się częste wyjazdy związane z promocją nowej książki. Moje schematy szlag trafił. Co robić? Przestać być aspergerowcem? Nie, to nie możliwe... Jak mam uniknąć izolacji autystycznej? Wspominałem kiedyś, że nie jestem chory. Ja po prostu mam urodę schizofreniczno-autystyczną. Tak, wiem, operacji plastycznej sobie nie zrobię, chociaż chętnie, przy okazji pomniejszyłbym sobie nos :D  Co więc mogę zrobić? 
W tym tygodniu byłem w Krakowie. Siedziałem na scenie i patrzyło na mnie kilkadziesiąt osób. Poradziłem sobie i to wspaniale. Jak to zrobiłem? Posłuchałem czyjejś rady i patrzyłem na czoło wybranej osoby. Miała straszne zakola, więc moje pole widzenia automatycznie się zwiększyło :D Tłum mnie nie wystraszył i sobie poradziłem. Pewnie wiesz, że aspergerowcy mają problem z przebywaniem w zatłoczonych miejscach... Poradziłem sobie z tym, poradzę więc sobie z zawalonymi rytuałami i wyłamywaniem ze schematów. Tylko jak? Może masz jakiś pomysł? Póki co szukam w sobie rezerw sił i je znajduję. W marcu czekają mnie kolejne spotkania. Moja mała Małgosia, ona nie pozwoli mi czuć się źle. Gdy się śmieje, śmieje się cały mój autystyczny świat i wszystkie jego ułomności stają się bardzo małe. Tak, to ona jest moim sposobem na radzenie sobie z bólem duszy. Kocham ją ponad życie. Bardziej niż da się to opisać. Pojadę więc do Warszawy. Spotkanie autorskie będzie udane. Po powrocie przez kilka dni będę słabszy psychicznie, ale ona już w progu się do mnie uśmiechnie, a ja? Ja nie będę już potrzebował operacji plastycznej (nie licząc nosa :D )

sobota, 10 stycznia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
2014 rok był dla mnie wyjątkowy. Zostałem ojcem. Podpisałem umowę wydawniczą na nową książkę "Szukaj mnie wśród Szaleńców" (za kilka dni będzie w dystrybucji) , oraz bajkę dedykowaną dzieciom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, ale również dzieciom zdrowym (ukaże się w marcu tego roku). Miniony rok był wspaniały pomimo tego, że był równie ciężki.
W 2014 roku miałem atak psychozy z halucynacjami, kilka nawrotów depresji oraz wielki powrót epilepsji. Izolacje autystyczne ograniczyły się do minimum.
Co planuję w tym roku? Czego od niego oczekuję?
Mam już niemal wszystko. Jedyne o czym mogę marzyć to to, abym tego nie stracił. Będę nadal starał się udoskonalać. Walczyć z chorobami. Mam dla kogo. W moim życiu pojawiła się mała Małgosia. Wiesz... nigdy bym nie pomyślał, że można kochać aż tak bardzo. Miłość do żony jest równie silna, jednak to inny rodzaj miłości.
Chociaż zacząłem dostrzegać na swojej głowie pierwsze siwe włosy, młodnieję z każdym dniem. Mam w sobie siłę i radość nastolatka pomimo doświadczeń życiowych niczym u starca. Jestem pełen nadziei i z uśmiechem patrzę w przyszłość pomimo tego, że jest mi bardzo ciężko - nadal jestem przecież chory. Ciągle brakuje mi czasu. Doba trwa stanowczo zbyt krótko. Z tego powodu mam przerwę w pisaniu, chociaż w moim umyśle dojrzewa nowa powieść. Myślę, że gdy mojej kochanej Małgosi wyrosną już wszystkie ząbki to pozwoli mi na chwilę sam na sam z laptopem, bym mógł przelać myśli na ekran komputera.
Moje postanowienie na nowy rok?
W 2015 roku będę szczęśliwy - to jest mój plan!

poniedziałek, 24 listopada 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Jestem tutaj! Wiem, że zdajesz sobie z tego sprawę. Nie ignoruj mnie!
Od czwartego roku  życia jest przy mnie. Tylko ja go widzę. Lekarz twierdzi, że mój chory umysł stworzył go by się mną opiekował. Robi to. Nie zawsze dobrze...
- Czego od mnie chcesz?
- Chce ci pomóc. Dzięki mnie nigdy nie byłeś samotny. Należy mi się chyba jakiś szacunek.
Rzeczywiście. On jest od zawsze. Gdy opuszczali mnie przyjaciela, był przy mnie. Gdy lądowałem w szpitalach psychiatrycznych pomagał mi przetrwać czas hospitalizacji.
Kim on jest?! Opiekunem? Aniołem? Demonem? Nie wiem, ale dopóki nie robi nic złego nie jest to ważne.
Od niemal trzydziestu lat jesteśmy razem. Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Dzięki niemu nie zaznałem odrzucenia, samotności, było mi łatwiej.
- Dalej będziesz mnie ignorował?
- Nie będę przecież z tobą rozmawiał gdy wokół jest tylu ludzi. Dopiero wezmą mnie za wariata.
- Zależy ci by myśleli inaczej? Wydałeś dwie książki, w których się obnażyłeś. Wszyscy już wiedzą o tym, że masz żółte papiery. Ja zadbam o to by nic złego cię nie spotkało.
- Jak?! Ja nie mam nawet pewności, że ty istniejesz! Mam chory umysł. Możesz być aniołem, ale równie dobrze objawem choroby!
Alter Ego odchodzi parę kroków i pyta czy ma zniknąć.
- Nie! Nie rób tego nigdy! Potrzebuję cię!

piątek, 21 listopada 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |





Dla tych, którzy są ciekawi mojej nowej książki zrobiłem filmik :) Zdradzę, że Wy również jesteście jej bohaterami. Przynajmniej Ci, którzy komentowali moje wpisy :) Książka trafi do ogólnej dystrybucji w styczniu, ale ja już dzisiaj zapraszam :)
Filmik powstał dzięki recenzji Anny Grzyb, za co bardzo jej dziękuję.
Zapraszam do obejrzenia:)

sobota, 15 listopada 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Tabletka szczęścia. Silnie uzależniająca. Daje ukojenie. Pozwala funkcjonować w miarę normalnie. Wyrywa z rąk depresji. Tłumi myśli samobójcze. Oddala chęć samookaleczenia. Jest tabletką szczęścia, ale nie rozwiązaniem. Biorę je od kilku dni. Czuję ulgę. Mam siłę.  Szczoteczka do zębów nie waży już kilka kilogramów a schody z pierwszego piętra są do pokonania. Nie płaczę już na zapleczu. Byłaby idealna gdyby leczyła a nie oszukiwała chwilowo umysł. Jestem uzależniony od psychotropów. Zmusiła mnie do tego choroba i lekarze. Przyjmuję je już kilkanaście lat. Nie widzę póki co innej perspektywy.
Nie mam wyjścia. Mam zmienione leki i muszę ratować się "pigułką szczęścia" dopóki nowy lek nie zacznie działać. 
Oszukuję swój umysł. Dostarczam do niego chemię, która nim kieruje. Nie, nie lubię tego. Po tej tabletce zmieniają mi się oczy. Mowa staje się niewyraźna. Kości mam z gumy i pusty umysł, ale lepsze to od złych myśli o śmierci.
Jestem jeszcze w miarę młody a nie ma dla mnie ratunku, dlatego ratuję sam siebie. Tabletki szczęścia pobiorę jeszcze kilka dni a później będę zmuszony na trzeźwo zmierzyć się z rzeczywistością.

sobota, 8 listopada 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Przeglądam statystyki bloga. Wielu trafia na niego wpisując w wyszukiwarce "czy asperger potrafi kochać". Tak, potrafi. Pomimo tego, że często się izoluje od kochanej osoby i ciężko mu tę miłość okazać, potrafi kochać bardzo mocno.
Moja żona pewnie też nieraz zadaje sobie to pytanie. Co jakiś czas pojawiają się u mnie izolacje. Wydaję się wtedy człowiekiem z kamienia. Pustym. Bez uczuć i emocji. W środku wszystko wiruje z ogromną siłą. Wszystkie uczucia i emocje wrzą. Na zewnątrz nic... Mimo wszystko kocham, lubię, nie lubię, czuję... Problem w tym, że zza szyby spektrum autyzmu wychodzą zniekształcone sygnały. Często popadam w depresję. Wtedy tych uczuć jest za wiele. Przeważnie negatywnych. Trudno. Lepsze to od psychozy i halucynacji.
W psychozie nie panuję nad niczym. Uczucia krzywią się i mieszają. Jednak są. Tylko bardzo niewyraźne.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? By pokazać, że nie ważne w jakiej fazie choroby jestem. Czy jestem chorobliwie smutny czy w euforii. Kocham zawsze tak samo. Inaczej to okazuję. W inny sposób o tym mówię. Jednak kocham. Czuję.
Zespół Aspergera, depresja, schizofrenia, mania, zaburzenia obsesyjne etc dręczą duszę, ale serce pozostawiają nietknięte. Ono będzie zawsze ciepłe. Czasami tylko nie słychać jego bicia, co nie oznacza, że bić przestaje.

czwartek, 30 października 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Uważam, że Zespół Aspergera jest typem urody. Nie mam na nią bezpośredniego wpływu. Taki się urodziłem. Mogę ciężko pracować by tę urodę poprawić. Trochę zmienić. Coś polepszyć. Czasami nakładam na siebie maskę by ukryć coś przed światem. To nie jest rozwiązanie, ale społeczeństwo wymaga ode mnie bym uczestniczył w jego stadnym życiu. Chociaż sprawia mi to ogromną trudność wtapiam się w jego zasady. Często przybieram barwy szarej masy by po jakimś czasie znowu się wyłamać i żyć w swoim własnym świecie. Nie jest łatwo. Mam pod górkę. Mimo wszystko jestem szczęśliwy, że mam tyle siły by samemu na nią wejść. 
Czym jest dla mnie Zespół Aspergera? Wspomnianą wcześniej urodą. Bardzo charakterystyczną ale nie szpetną. Ma swoje zalety. Dostrzegam dzięki niej więcej. Twarz nie zdradza emocji jednak oczy się śmieją. Czasami grymas przypomina szczery uśmiech. Zdarza się, że naprawdę taki jest. Nie zbyt często... Zespół Aspergera nie jest wyrokiem. Nie skazuje z góry na wykluczenie. Samotność. Nieprzystosowanie. Problemy z komunikowaniem się. Jest to sporym utrudnieniem ale da się z tym żyć. Mimo wszystko... Pomimo tego, że jest wpisany w genom, jestem w stanie nim manipulować. Oszukać. Ukształtować. Przezwyciężam własne słabości. Rzucam się na głęboką wodę chociaż nie potrafię pływać. Nie topię się. Macham panicznie rękami i nogami. Za każdym razem udaje mi się przepłynąć kolejne parę metrów. Ciągle się uczę...