piątek, 25 kwietnia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |



Dawno do Was nie pisałem. Od ostatniego posta wiele się zmieniło w moim życiu. Urodziła mi się córcia. Pokonałem kolejne przeszkody i nadal jestem szczęśliwy. Bo jak mogłoby być inaczej? Jestem farciarzem. Biorę leki, ale mogę po nie pójść i samemu wziąć je z szuflady, a to jest już powód do szczęścia - mam dwie nogi. Nigdy nie zaznałem głodu. Mam dach nad głową. Jestem zdrowy i moja rodzina jest zdrowa. Może jestem zaburzony, ale nie traktuję tego jako chorobę. Mam żonę i śliczną córkę. Osiągnąłem wszystko o czym marzyłem. No prawie wszystko, ale jeszcze sporo lat (mam nadzieję) przede mną i mogę dalej realizować swoje cele. 

Ustawiam sobie kolejne poprzeczki do pokonania. Są wysokie, ale dam radę.

Mam teraz ogromnie ważny cel. Osiągać go będę całe życie. Chcę być dobrym ojcem.

czwartek, 20 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Jestem zmęczony. Pragnę pozwolić sobie poczuć się źle. Mój umysł jest na pełnych obrotach. Chcę krzyczeć, płakać, rzucić czymś o ścianę, ale nie... nie mogę czuć się źle... Jestem więc zombie. Marionetką, która tańczy w rytm oczekiwań otoczenia. Ostrzegano mnie, że mogę wybuchnąć. Robię to więc tutaj i teraz. Wykrzykuję słowa na ekran komputera, uderzam w klawisze, może nawet pozwolę sobie uronić łzę. Jestem silny. Naprawdę. Może trochę zmęczony, ale nadal silny...

Nie jestem zdrowy, ale nie jestem też chory. Jestem zaburzony, a to jest mój świat. Chciałbym Ci go pokazać. Chciałbym, by ktoś go zobaczył i zrozumiał to, czego wytłumaczyć nie potrafię, ale niestety... to moje spektrum i nikt nigdy do niego nie zajrzy...

Jest dobrze... 

Pewnego wtorku przeczytałem książkę "Weronika postanawia umrzeć". Olśniło mnie wtedy. Nauczyłem się widzieć piękno nawet tam, gdzie go nie ma. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem lekarzowi wszystko to, czego wcześniej powiedzieć nie potrafiłem, i po wielu latach zostałem prawidłowo zdiagnozowany.
Jestem w trakcie oglądania filmu na podstawie tej książki. Film przypomni mi to o czym czasami zapominam - o tym, że każdy dzień jest cudem...


piątek, 7 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Czy da się żyć bezboleśnie i w miarę normalnie z Zespołem Aspergera?

Tak? Tak! Życie z tym "zaburzeniem" jest ciężkie, ale może być piękne. Ból wywołany niektórymi dźwiękami można stłumić słuchawkami. Zaburzenia widzenia można polubić. Pewne zmiany da się zaplanować i przygotować się na nie - zminimalizuje to konsekwencje wyrwania ze schematu. Możliwa jest nawet praca między ludźmi. Nie udało mi się jednak przełamać i patrzeć innym prosto w oczy. 

Jesteś Aspergerowcem? Przestań tyle myśleć i zacznij żyć. Życie jest ciężkie, ale piękne, tak samo jak piękną może stać się Twoja "odmienność". Nie bój się. Nie wstydź. Bądź sobą, ale ciągle nad sobą pracuj. Staraj się dążyć do normalności (czymkolwiek ona jest), ale nie zatracaj przy tym samego siebie.

Jestem silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Czeka mnie ogromna zmiana i po raz pierwszy się jej nie boję. Za niecałe dwa miesiące na świat przyjdzie moja córcia. Nie, nie jestem przerażony największą zmianą jaka mnie w życiu może spotkać. Mój schemat runie, ale beze mnie, ja nadal będę się starał, chociaż pewnie jeszcze nieraz upadnę...

Śmieję się, żartuję, pracuję. W środku wszystko płacze, drży, ale nie daję się i wylewam te łzy na ekran komputera, a zakończony rozdział tekstu je ociera...

 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Straciłem panowanie nad czasem. Wczoraj jest dzisiaj. Tydzień zaczął się miesiąc temu. Nowy rok nadszedł przedwczoraj. Patrzę w kalendarz i uczę się go codziennie. Czas płynie nieregularnie. Nie panuję nad nim. Nie ogarniam swojego umysłu. Co się dzieje w mojej głowie? Jak poukładać myśli? W jaki sposób mogę opanować nawrót choroby? Nie jest źle. Mam co jeść i mieszkać też mam gdzie. Moi bliscy są zdrowi. Córeczka rozwija się w brzuszku tak jak powinna. Mam same powody do radości. Dlaczego więc chce mi się płakać? Zapomniałem o sobie na długi czas. Zaniedbałem swoją psychikę. Nie pisałem tak długo, ponieważ bałem się kolejnego ataku izolacji autystycznej, a internet temu sprzyja... Przestałem rozumieć swoje cierpienia. Patrzę na siebie tak, jak patrzą na mnie osoby zdrowe i potępiam sam siebie. Zrozumiałem jak ciężko jest zrozumieć ból psychiczny. Na codzień śmieję się i nie marudzę. Nikt nie podejrzewa mnie o złe samopoczucie. Tak ma być. Jest dobrze. Jest dobrze nawet wtedy, gdy jest źle...

Pracuję siedem dni w tygodniu. Późno zasypiam a rano nigdy nie mam czasu. Idę do pracy i przysięgam sobie, że już nigdy nie będę marudził na wysokie temperatury latem. Po drodze rozmyślam. Dochodzę do wniosku, że mam piękne życie! Uśmiecham się przez łzy...

wtorek, 7 stycznia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |



O mnie, teraz. Jak się czuję? Sam siebie pytam...

Porzuciłem dawnego siebie, jednak przeszłość nadal uderza mnie po twarzy. Upadam, ale wstaję. 

Mój autystyczny świat został zaburzony. Zaniedbany. Posprzątam, to moje zaniedbanie.

Ostatnio moja psychika znowu upomina się o dawkę "narkotyku". Podawałem go zawsze regularnie - żyletką lub żarem papierosa. Nie pomagają mi już leki. Nie pomaga siła woli, ani motywacja. Nie okaleczam się. Trzymam się. Jeszcze. Jakoś. Dam radę, nie dlatego, że muszę lecz dlatego, że chcę.

Przestaję poznawać siebie w lustrze. Moje Ater-Ego nalega na rozmowę. Czy ja oszalałem do reszty?!

Jestem szczęśliwy umysłem, jednak nadal tego nie czuję. Jak to jest? Są motyle w brzuchu?

Moje szaleństwa i dziwactwa trzymam w ukryciu. Udaję normalnego w świecie, w którym wszelkie normy zanikają. To jest dopiero chore!


Jesteśmy ludźmi, czuwajmy więc, by zawartość człowieczeństwa w człowieku nie spadła poniżej krytyki. 


niedziela, 29 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Kończy się rok. Za kilka dni zacznie się nowy. To dobry czas na przemyślenia. W moim życiu sporo się zmieniło w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Dużo też pozostało niezmiennych. To był dobry czas?

Poznałem nowych ludzi. Ciekawych. Mądrych. Jednak nie tylko takich. Spotkałem też tych, których wolałbym nie poznać.

Spojrzałem na swoje życie z innej perspektywy. Zapatrzyłem się. Zapomniałem, że ta, z której patrzyłem przez tyle lat nadal istnieje.

Gubiłem się i odnajdywałem każdego dnia.

Cierpiałem i śmiałem się jednocześnie.

Byłem szczęśliwy i załamany.

Zapomniałem o sobie i mój umysł mścił się na mnie niejednokrotnie.

Odnalazłem szczęście, które uśmiechnie się do mnie na początku kwietnia. To na nie czekałem całe życie... Wybraliśmy już imię. Małgosia. To Ładne imię...

Było już wiele przemian w moim życiu i każda prędzej czy później karała mnie za nieuwagę. Jestem przecież autystyczny i nic tego nie zmieni. Cierpię przez swoje zaburzenia i chyba czasami powinienem sobie pozwolić na łzy. Tak długo udawałem przed samym sobą, że jestem zdrowy, aż w to uwierzyłem i krzywdziłem tym swoją podświadomość. Ona w końcu powiedziała DOŚĆ! Teraz na nowo muszę układać nowy spisek przeciwko swoim zaburzeniom. Tym razem zrobię im miejsce, jednak obok mnie a nie we mnie.

Nauczyłem się tego, że siła woli to wielkie i niebezpieczne narzędzie. 

W nowym, 2014 roku nadal będę Aspim, ale przede wszystkim zostanę tatą. Będę szczęśliwy. Mojemu alter-ego dam już spokój. Istnieje przecież tak samo długo jak ja... Udawanie, że czegoś nie ma, nie zmieni faktu tego istnienia.

Pozdrawiam Cię ciepło i do następnego spotkania, tutaj, lub w realu!


środa, 18 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Większość lubi pomagać, pod warunkiem, że usłyszy za to brawa. Bez aplauzu nie warto. Nikt nie usłyszy. Nikt nie zobaczy. Czy lubimy pomagać tak naprawdę?
Z pewnością lubimy być doceniani, czuć się lepszymi, rosnąć w oczach ludzi, którzy zobaczą jak rzucamy banknoty na tacę, lub wspieramy akcje charytatywne. Usłyszmy ogłoszenia parafialne, datki na kościół - to czysty biznes. Ksiądz weźmie kasę, za nią wykona usługę promowania nazwiska "darczyńcy" na mszy. Bez reklamy nazwiska? Mało chętnych...

Żyjemy blisko siebie, jednak bardzo daleko. W mediach ciągle słyszymy o tragediach rodzinnych. Sąsiedzi mówią, że nic nie zauważyli, krewni, że się nie spodziewali, opieka społeczna nie zauważyła nic niepokojącego...

Nie bądźmy obojętni!

Może warto czasami zapukać do sąsiada? Odwiedzić krewnych? Pomóc? Wesprzeć jakąś akcje? Nie zamykajmy się na samych siebie...

Czy termin "altruizm" jest mitem?

Czy istnieje czysta bezinteresowność?

Nie wiem... Wiem natomiast, że są jeszcze ludzie, którzy niosą innym pomoc nie oczekując nic w zamian...


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Parę dni temu dostałem pewną wiadomość. Zaczynała się od słów "Nic tylko się załamać". Przeczytałem ją kilka razy. Odłożyłem telefon. Odpisałem nazajutrz. Swoją wiadomość zacząłem słowami "Nogi nadal masz dwie, ręce też, więc nie jest tak źle". W odpowiedzi przeczytałem, że muszę brać wspaniałe antydepresanty. Hmmm... leków nie zmieniałem, ale rzeczywiście inaczej to wszystko zaczynam widzieć...

Zawsze jest jakiś powód do radości- każde uderzenie serca, oddech, mrugnięcie oka...

Jestem więc szczęśliwy. Według obliczeń taki powinienem być, więc się uśmiecham. Serducho czasami coś jęczy, ale wtedy każę mu spojrzeć na coś, czego nie ma. Patrzy w pustkę zdezorientowane. Mówię, że tutaj mogło być coś bardzo złego, czego brak, też jest powodem do radości. I tak, uczę się cieszyć z tego co mam i z tego czego nie mam...


"Dla cier­piących naj­mniej­sza ra­dość jest wielkim szczęściem."
- Sokrates 


czwartek, 21 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

Dzisiaj nadal płoną stosy, chociaż czarownice wyginęły dawno temu. Ustawiamy je tuż poza brami kościoła, bo inaczej nie wypada. Płoną słabsi od nas a my dokładamy drewna, by płomienie za wcześnie nie zgasły.
 
Ile w człowieku jest człowieka? Ile prawdy w prawdzie?
 
Holokaust! Inkwizycja! Krwawe krucjaty! One też miały piękną ideę. Często jednak pod warstwą piękna kryje się szkaradne wnętrze. A my od początku naszego istnienia dajemy się temu zwodzić...
 
Rasizm? Antysemityzm? Święte wojny?
 
Zabiliśmy własnego Boga! Daremne jest szukanie szacunku do życia innych. W imię pokoju toczymy wojny. Dla nauki porzucamy etykę. Izolujemy innych od nas, nazywając ich wariatami. Budujemy pomniki z brązu, podczas gdy w domach z drewna panuje głód.

Nie jesteśmy źli z natury. Bądźmy jednak tacy sami po obu stronach bram Kościoła!

środa, 20 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

 
"Celem życia jest rozwój własnej indywidualności. Dać wyraz własnej swej naturze – oto nasze zadanie na ziemi."
 
Wielokrotnie pytano mnie czym dla mnie jest normalność. Napiszę wprost - normalnością jest szaleństwo. "Normy" ustala większość przeciętniaków. Czy to nie jest głupie?! Jeśli od nich odbiegamy, stajemy się szaleńcami, ale zachowujemy własną duszę.  Indywidualizm, jest naszą naturą i jej powinniśmy się trzymać. Szpitale psychiatryczne przepełnione są prawdziwą normalnością. Ludźmi, którzy nie dali się porwać szarej masie pseudonorm. Ludźmi, którzy nie zapomnieli o swoich marzeniach, pomimo swojej dorosłości. Według "kodeksu normalności" wkraczając w dorosłe życie, musimy porzucić marzenia, które nie przynoszą zysku. Żyć jak inni. Tracimy w ten sposób sens naszego istnienia i umieramy jakbyśmy nigdy nie żyli.
 
Świat musi być kolorowy i to my powinniśmy mu nadawać barwy i nie ważne, że "normalna większość" lubi kolor szary. Tęcza malująca się na niebie jedną farbą, straciłaby swój urok.
 
Bądźmy więc szaleni! Porzućmy normy a w końcu staniemy się normalni!

sobota, 16 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

"Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego."
- Oscar Wilde "Portret Doriana Graya"

Aż ciężko jest uwierzyć, że Oscar Wilde, napisał te słowa w XIX w. Są tak bardzo aktualne. A może my zwyczajnie, wciąż jesteśmy tacy sami? Niezmienni od tylu lat? Może taka jest natura człowieka?

Coraz więcej ludzi mówi, że "świat schodzi na psy". Oj, chciałbym tego. Psy są wierne i bezinteresowne. Są dobre. Tak, powinniśmy "zejść na psy".

Czy świat się kończy? Patrzę dookoła i widzę ludzi, w których coraz mniej jest człowieczeństwa. Czy kończy się jakaś epoka? Jeśli tak, to zaczyna się, jeśli już się nie zaczęła,  epoka nienawiści, chłodu, wojen, cierpienia, głodu, znieczulicy, ogólnie - beznadziei. Są jednak jeszcze tacy, którzy nie pasują do tej epoki. Tak, są i cierpią...

Nie znamy wartości niczego, jednak znamy cenę wszystkiego. Czy to prawda? Czy tak rzeczywiście jest?

Terencjusz: "Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce" 
Stachura: "Ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej" 

Te dwa cytaty, teraz tworzą uderzającą prawdę. Nic co ludzkie nie jest nam obce, ale niestety, w naszej "ludzkości" jest coraz mniej człowieczeństwa...

piątek, 15 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Nie dam się porwać depresji. Jest jesień. W naszym klimacie ma prawo tutaj być. Zrzucać liście z drzew. Lać deszczem. Wiać wiatrem prosto w twarz. Nie ma jednak prawa dyktowania tego, jak powinienem się czuć. Snuję, więc nowy plan. Spiskuję z przyjaciółką nadzieją, jak ją wygonić z mojego życia na stałe.


Depresja jest strasznym zaburzeniem. Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz się z czego cieszyć, jednak jesteś smutny. Płaczesz bez powodu. W skrajnych przypadkach myślisz o samobójstwie. Jak pomóc osobie dotkniętej depresją? Broń Boże nie mów, by wzięła się garść. Nie rób wyrzutów. Nie krytykuj i nie krzycz. To może ją tylko pogłębić. Po prostu bądź. Uśmiechaj się i przytulaj. Zrób dla niej coś przyjemnego. I najważniejsze - zaprowadź do specjalisty. Depresję leczy się nie tylko lekami, skuteczna może okazać się psychoterapia.

Tak, jesień... Z jednej strony ją lubię. Nie jest euforyczna. Jest melancholijna i ze wszystkich pór roku, chyba najbardziej przewidywalna.

Spiskuję przeciwko depresji. Póki co nazywam ją chandrą i sam siebie upewniam, że jutro będzie lepiej. Bo będzie, tak mówi mi nadzieja a ona czasami jednak miewa rację ;)

wtorek, 12 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Dostałem prośbę o opisanie mojego planu dnia. Nie jest to trudne, ponieważ każdy wygląda niemal tak samo. Jako Aspie, cieszę się z tego. Mogę funkcjonować w miarę dobrze, dzięki powtarzanym schematom. Kiedyś już o tym pisałem, przepraszam jeśli się powtarzam. Jak wygląda mój plan dnia? Otóż jest on dyktowany przez moje zaburzenia autystyczne...
Wstaję rano. Jak zwykle zbyt późno. W biegu biorę prysznic, wcześniej jednak zapalam papierosa. Ubieram się w coś, czego nie muszę prasować, nie mam czasu na prasowanie. Jestem już spóźniony. W drodze do pracy modlę się. Dziękuję, za wszystko co mam, a mam bardzo dużo. Dociera do mnie, że mam wspaniałe życie i nie proszę o nic, poza zdrowiem dla mojej żony i dziecka, które w sobie nosi. Wrzucam niedopałek do kosza i po kilku minutach jestem w pracy, jednej albo drugiej. Mam dwa miejsca pracy. Włączam laptopa, którego zabieram ze sobą. Otwieram wszystkie drzwi i okiennice. Nastawiam czajnik z wodą i robię sobie kawę. Sprzątam lokal, włączam drukarkę i drukuję ofertę bukmachera. Wywieszam ją. Gdy kończę, kawa ma idealną temperaturę. Wypijam ją, spalając do niej dwie fajki. Leję piwo. Rozmawiam z klientami. Tak, rozmawiam. Wcześniej tego nie robiłem. Odpowiadałem tylko "tak" "nie" proszę" "dziękuję" "przepraszam, jestem zajęty". Praca, to ona otworzyła mnie na ludzi, chociaż dalej nikomu nie patrzę w oczy. Sprzątam. Wkładam naczynia do zmywarki itp. Przyjmuje zakłady. Wpisuję numerki w system. Drukuję je. Wydaję resztę, po czym wracam do obowiązków barmana. Pracę kończę o 19. Jem obiad. Włączam film. Rozmawiam z żoną. Z internetu rzadko korzystam w domu. Biorę do rąk książkę. Czytam tylko kilka stron, ponieważ mam słaby wzrok. Obiecuję sobie, że pójdę do okulisty, jednak tego nie robię od dwóch lat. Biorę leki. Prysznic. Jeśli się uda, idę spać. Rzadko mi się to zdarza. Przeważnie padam nagle. Dzisiaj obudziłem się w pozycji siedzącej z laptopem na kolanach. Zapalam papierosa. Biorę prysznic... i tak codziennie. Dziękuję w modlitwie, ale nadal o nic dla siebie nie proszę, bo uświadamiam sobie jak wiele mam. Idę do pracy...

Mój tryb życia może wydać się nudny, być może nawet żałosny, ale ja jestem szczęśliwy, a chyba o to w tym wszystkim chodzi?


czwartek, 7 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Zerwałem z chorobą, ale czy choroba zerwała ze mną? W pewnym sensie jesteśmy ze sobą związani. Udawanie, że jej nie ma, gdy rzeczywiście jest, nie ma chyba sensu. Poświęciłem, więc dzisiaj trochę czasu na przemyślenia. Doszedłem do wniosku, że jedynym sposobem, by móc z nią żyć, jest pokochanie jej. Wiem, brzmi absurdalnie, ale ma sens. Gdy polubimy wroga, przestaje być naszym wrogiem. Udawałem, że jej nie ma. Wszystkie jej objawy składowałem w swojej podświadomości, głęboko w sobie. W końcu podświadomość powiedziała NIE i wczoraj poczułem się gorzej. Muszę pozwolić sobie na swoje dziwactwa, nie mogę jednak pozwolić im przejąć kontroli nad moim życiem. Jestem inny, taka jest prawda. Wyrzekłem się siebie, by być jak większość. Kto ukrywa własne szaleństwo umiera za życia! A ja chcę żyć. Dalej się śmieję, nadal jestem silny, tylko teraz lżej mi to przychodzi. Zacząłem pisać do siebie listy. Opowiadam sobie co mnie boli, co sprawia smutek, a co cieszy. Wyżalę się tak na papierze, przeczytam, znajdę rozwiązanie problemu i sam siebie pocieszę :) Jest dobrze :)

poniedziałek, 4 listopada 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
"[...] Dlatego miej się na baczności. Jeżeli jesteś za słaby, by znieść cierpienie, lub po prostu go nie zrozumiesz, skończysz jak ja kiedyś – piętnastoletnie dziecko oszukane przez życie. Chociaż nigdy tak naprawdę nie byłem nastolatkiem, teraz cieszę się, gdy mogę rozmawiać z młodzieżą i przez chwilę poczuć się, jakbym był w ich wieku... Moje życie potoczyło się jednak w dobrym kierunku. Mam ogromną siłę, a gdy ją tracę, powtarzam sobie: „Cały tydzień będzie wtorkiem” i kolejny raz wstaję do pracy, wypełniam obowiązki... Mimo że nadal jestem ciężko chory, nauczyłem się tłumić ból w sobie, tak by nie odbijał się na najbliższych. Może kiedyś wynajdą lekarstwo na tę podłą przypadłość, ale
słowo „może” to za mało, by bezczynnie czekać na zbawienną tabletkę czy operację...
Gdyby nie moja choroba, mógłbym być kimś innym – mordercą, ćpunem czy złodziejem. A cierpienie uszlachetnia, więc umrę niczym diament."
Krystian Głuszko "Spektrum"