środa, 2 marca 2016

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Dawno tutaj zaglądałem... Nie dlatego, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, działo się dużo za dużo. Odstawiłem część leków i po kilku miesiącach mija wreszcie efekt odstawienny. Nie o tym jednak dzisiaj napiszę. Opowiem Ci jak stałem się kryminalistą, tak przynajmniej myśli o mnie szanowna pani policjantka, która już w imieniu sądu wydała na mnie wyrok. Niestety, to właśnie ona prowadzi moją sprawę. Ja naprawdę jestem pokojowo nastawiony do świata. Tak, złamałem prawo i to nie raz. Są na to dowody w formie dwóch mandatów jakie otrzymałem przez ponad trzydzieści lat życia (dwa za przejście przez pustą ulicę, ale w złym miejscu). Pani policjant, która nie tylko mnie oskarżyła o przestępstwo, ale już wydała wyrok, napisała, cytuję "Krula Zygmunta" na wezwaniu. Przestałem się przejmować jej opinią na mój temat po przeczytaniu tego niezdarnie zapisanego kawałka papieru.


Jak to się stało?

Przyszedł do mnie do baru chłopak. Zapytał się czy przeczytałem kiedyś jakąś książkę. Ktoś ze stolika za nim zaśmiał się mówiąc "przecież on sam pisze książki". Zaczęliśmy dyskusję o literaturze. Powiedział, że czytać zaczął bo był "odosobniony" przez pół roku. Pomyślałem, że chorował. Dziwnie się zachowywał. Nie, nie wyglądał na w pełni zdrowego.
W pewnym momencie zauważył jak walczę z zawieszającym się telefonem i zaproponował, że odbierze swojego (nowszego od mojego) złoma z lombardu i zraz mi go przyniesie. Nie ważne już ile wziął za ten telefon, ważne, że mi go sprzedał a po dwóch dniach po niego wrócił z ... policją!
Oczywiście spodziewałem się wyjaśnień, przeprosin, nie nie wymagałem tego, myślałem, że po to przyszedł. Nie po to jednak przyszedł a ja zamiast słów "został pan oszukany" usłyszałem "będzie pan oskarżony o przestępstwo, kupił pan kradziony telefon"

Nie, nie jestem paserem!

Pani policjantka na komendzie, wypisując ten piękny papierek ze słowem KRUL nie chciała mnie słuchać. Była bardzo zajęta (z pewnością lekturą słownika ortograficznego). Dała mi wypełniony kwitek i dodała "jeśli jest z panem coś nie tak to niech pan sobie zaświadczenie załatwi, to prokurator może tylko odróbki da"

Panie prokuratorze! Czasami gdy tak patrzę dookoła to stwierdzam, że ze mną to jednak wszystko jest w porządku. Proszę o karę śmierci. Jeśli w Polsce jest zakazana to co za problem ją jednorazowo przywrócić? Przecież jak się ma władzę to można wszystko i wszystkich...

niedziela, 10 stycznia 2016

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Miałem ciężką noc. Przez wiele godzin próbowałem uspokoić myśli i zasnąć. Nie mogłem usnąć ani na łóżku, ani na podłodze, pod szafą i pod łóżkiem też nie, ani na leżąco ani na siedząco. W końcu zasnąłem nie uspokajając myśli. Miałem bardzo realistyczny sen...
Poprosiłem przyjaciela by pomógł mi załatwić pistolet. Spojrzał na mnie tak jak zawsze gdy powiem coś co wydaje mu się dziwne i zapytał "w słusznej sprawie go wykorzystasz?" Odpowiedziałem, że tak i tyle wystarczyło by zdobyć broń. Jeśli czyta teraz tego posta pewnie się uśmiecha, bo wie, że brzmi to bardzo realistycznie. Naładowaną broń zabrałem ze sobą do szpitala w większym mieście, gdzie przeprowadzane są transplantacje. W samo południe, gdy był obecny cały personel stanąłem w najbardziej zatłoczonym miejscu i przyłożyłem sobie lufę do skroni. Stałem tak w bezruchu aż tłum się uspokoił i wtedy poprosiłem ochronę, by przyprowadziła do mnie dyrektora szpitala, któremu kazałem jak najszybciej przygotować salę operacyjną. Zapytał w jakim celu a ja mu odpowiedziałem, że będzie musiał szybko pobrać narządy do przeszczepu po czym nacisnąłem spust.

Obudziłem się wcześniej niż zwykle a w głowie cały czas kłębi mi się myśl - skąd wziąć pistolet? Są przecież ludzie podłączeni do szpitalnych maszyn, którzy czekają na przeszczep ratujący ich życia, życia, prawdopodobnie cenniejsze od mojego. Mam żółte papiery, więc na broń zero szans. Jeśli nadal nie nie będzie mnie stać na pomoc finansową, napiszę kolejne książki wpisując w umowę wydawniczą, że połowa nakładu ma pójść do recenzji i to ja zdecyduje gdzie ma trafić. W końcu w pewną mroźną noc rozdam te egzemplarze tym, którzy marzną bo nie mają czym palić w piecach. Jeśli wydawcy przeczytają ten tekst, nie wydadzą kolejnych książek, więc nie ogrzeję żadnego domu. Poczekam. Może kiedyś jeszcze do czegoś się przydam. Póki co będę żył podobnie jak dotąd, jednak bardziej świadomie. Żyję w luksusach narzekając, że nie stać mnie na większe i że te w których żyję są na kredyt. Kredyt w końcu spłacę, chociażby nawet kolejnym kredytem, ale nie zanosi się na to bym poczuł głód, którego nie będę w stanie zaspokoić bo stać mnie na luksusowy chleb, nie zmarznę i nie zmoknę bo mam luksusowy dach nad głową.

Post nie jest na żadnym poziomie. Piszę go by czymś zająć skamlający umysł a opublikuję by sprawdzić czy jestem na tyle odważny i szczery by pokazać Ci jego treścią jak bardzo jestem stuknięty.

niedziela, 3 stycznia 2016

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Dasz radę, postaraj się tylko nie upaść wstając z tego cholernego łóżka!
Podchodzi do mnie córka. W dłoni trzyma moje okulary. Przytula się do mnie i mówi:
- Niunia kocha tatę, przyniosła okulary, założy tacie a tata włączy Krecika.
Uśmiecham się do niej. Przez okulary nie widzę prawie nic. Szkła są całe wymazane czekoladką, podobnie jak buzia mojego Skarbka, dla którego podnoszę się z łóżka by włączyć bajkę i jakoś zacząć ten dzień. Spałem jakieś dwie godziny. - Jest coraz lepiej, dwie godziny to dużo!
Podczas gdy córcia ogląda bajki ja idę pod prysznic. Rozbieram się powoli. Boli mnie skóra i  jest mi strasznie zimno. Po upływie pół godziny patrzę nagi w lustro. Na ciele uwidoczniły się kolejne kości. - Dasz radę! To tylko chwila bólu. Weźmiesz prysznic, osuszysz ciało ręcznikiem, umyjesz zęby, ubierzesz się i wysuszysz włosy. Boże pomóż!
Po upływie godziny jestem już gotowy. Jest mi strasznie zimno i niedobrze. Podbiega do mnie Skarbek i krzyczy uśmiechnięta - Tata, daj czekoladkę.
- Najpierw śniadanko! Co Niunia chce na śniadanie?
- Ogółka, kałtofelki i mieśko! - Opowiada bez zastanowienia.
- To będzie na obiad kochanie, tato zagrzeje ci parówkę, może być?
- I czekoladkę! - Podobna do mnie ale uparta po mamusi.
Skarbek zjada śniadanko a ja zapalam papierosa na balkonie upijając przy tym łyk zimnej kawy. Nienawidzę zimnej kawy! Słyszę, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wrzucam niedopałek do popielniczki i idę w stronę drzwi.
- Cześć mamo. - Teściowa uśmiecha się serdecznie.
- Cześć, cześć, ubieraj się ciepło bo strasznie wieje. Wnusia o której wstała?
- Oj nie wiem która to była godzina. Jakieś dwie minęły... Ewę mogą zatrzymać trochę dłużej dzisiaj w pracy...
- Nic nie szkodzi, poradzimy sobie, prawda kochanie? - Kochanie uśmiecha się do babci zapchaną po brzegi parówką buzią.
- Zbieraj się Krystian, już późno, spóźnisz się do pracy i znowu będziesz musiał tłumaczyć się centrali. No, miłego dnia! I pamiętaj o śniadaniu, na rogu sprzedają wspaniałe pieczywo i ...
- Wiem, wiem mamo. Trzymaj się! Pa skarbie! tata idzie do pracy!
- Dasz radę, to tylko pierwsze piętro. Tych schodków wcale nie jest tak wiele, to tylko złudzenie. Drogę do pracy też pokonasz bez problemu, chociaż wydaje ci się to droga przez całą galaktykę, tak na prawdę to tylko cztery minuty marszem. To będzie dobry dzień!

Przetrwam ten kryzys. Z każdym dniem jest coraz lepiej. Dużo ze sobą rozmawiam i patrzę na swojego Skrabka, to mnie leczy... Dzisiaj postanowiłem skupić się i napisać tego posta, mam nadzieję, że pomimo tego, że strasznie go nabazgrałem jesteś w stanie odczytać co się u mnie zmieniło. Jest dobrze! Zawsze coś jest dobrze, nawet gdy dookoła jest wszystko źle! :)

sobota, 19 grudnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Myślę o śmierci, nie boję się jej. Nie raz już się z niej śmiałem patrząc w jej wielkie, puste oczodoły. Mógłbym się z nią zaprzyjaźnić, jednak przyjaźń z nią trwa niebywale krótko i wiele kosztuje. Moja depresja próbuje umówić nas na spotkanie. Ona kocha łzy. Dzięki nim rośnie w siłę tak długo aż zmusi do ostatecznego spotkania.

Myślę o śmierci. Tylko ona jest pewna na tym świecie, w całą resztę można wątpić. Ona czeka wiernie.

Uśmiecham się do pogrążonej w błogim śnie córeczki. Wychodzę na balkon i zapalam papierosa. Patrzę w niebo i zaciągam się duszącym dymem. Za kilka godzin wstanie słońce i będzie piękna niedziela. Depresja, która chodzi za mną od kilku tygodni z kąta w kąt czuje się niepewnie. Słusznie. Śmierć pogonię na jakiś nieznany mi czas a depresję przestanę karmić łzami a zacznę trującymi ją cudami, a cudów dookoła są przecież miliardy, począwszy od zieleni traw, kończąc na bijącym sercu mojej córeczki.

Zwalczę depresję, perfekcyjną oszustkę, która potrafi wmówić wszystko, nawet to, że życie nie jest piękne, a takie przecież jest, prawda?

środa, 9 grudnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
"Jest styczeń 2008 roku, późny wieczór. Piję czarną kawę i kończę podróż po wspomnieniach. Minęło już osiem lat odkąd zachorowałem. Osiem długich i ciężkich lat... Nadal pracuję w barze. Ataki minęły miesiąc temu a na mojej twarzy coraz częściej można spotkać prawdziwie szczery uśmiech. Z Agnieszką nie mam kontaktu od świąt, ale tak szczerze nie zależy mi już...
W minionym roku urodziła mi się siostrzyczka i odeszło dwoje bliskich mi ludzi. Jak to w życiu, nie zawsze jest pora na łzy i nie zawsze na śmiech. Są ciężkie chwile i choć nieraz wydaje się, że to już koniec, los nagle wyciąga asa z rękawa. Dzisiaj z nadzieją mocno trzymam takiego asa i zastanawiam się, co przyniesie mi ten rok.
Zrozumiałem jak niszczycielską siłę może mieć „miłość”. Jak może zatruć życie jej złudzenie. Miniony rok stał się dla mnie lekcją. Owszem, zaufanie jest podstawą, ale żyjemy w zepsutym świecie, między ludźmi, którzy na nie zasługują. Zrozumiałem, na czym polega życie na zewnątrz.... a Ty?"

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- O czym pan marzy? - Spytała mnie ośmioletnia dziewczynka na jednym ze spotkań autorskich.
O czym marzę? Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Mam cele i pragnienia, marzenia już dawno się spełniły...
- Hmmm... ja chyba nie mam już marzeń... - odpowiedziałem po chwili.
- Na pewno jakieś pan ma. Jaki chciałby pan by był świat?
"Uff lepiej" - pomyślałem.
- Chciałbym by nie miał granic i by wszyscy mówili w tym samym języku, by był sprawiedliwy i nie było na nim wojen, chorób ani głodu. - Stwierdziłem bez chwili namysłu. To było jedno z moich marzeń z dzieciństwa, które z czasem stało się tylko wizją rodem z filmów fantasy.
Marzenia są zbyt bierne dlatego już nie marzę tylko planuję i wyznaczam sobie cele. W duchu jednak zawsze, jak wtedy gdy byłem małym chłopcem będę marzył o świecie, sprawiedliwszym, którego mieszkańcy będą sobie równi i tak samo ważni nie tylko dla bogów, w których wierzą ale dla siebie nawzajem. Może kiedyś napiszę o tym książkę z ogromną nadzieję, że w przyszłości przestałaby być gatunkiem fantasy lecz spełnioną przepowiednią, dokumentem.
Zamień marzenia na plany i cele i działaj by je zrealizować. Nie bądź bierny, nie czekaj na cud. Chyba, że marzysz o jednorożcu, wtedy zdmuchując płomienie świeczek na urodzinowym torcie pomyśl to życzenie :)

sobota, 28 listopada 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Czy tak będzie już zawsze? - Pytam Boga, pomimo tego, że w Niego zwątpiłem. Tak na  wszelki wypadek, w razie jakbym się mylił a On jednak istaniał.
Bóg mi nie odpowiada. Delikatny, letni wiatr niesie muzykę z parku, w którym trwa właśnie koncert. Nie wychodzę z domu od wielu miesięcy. Elektrowstrząsy namieszały mi w mózgu i dostałem silnej epilepsji. Opuścili mnie znajomi. Siostra wyjechała na studia. Tato remontuje lokal, w którym ma powstać jego bar, a mama jest w ósmym miesiącu ciąży. Siedzę pod jabłonią i piję kawę pomimo późnej pory i znowu, tym razem krzykiem wzywam Boga do odpowiedzi.
- Odpowiedz mi! Dlaczego milczysz?! Dlaczego mnie opuściłeś?!
Neurolodzy mówią, że nie ma dla mnie nadziei, że potrzebna jest operacja, wszczepienie do mózgu jakiegoś implantu. Żyję teraz tylko po to by zobaczyć za miesiąc moją siostrzyczkę. Ma mieć na imię Weronika. Ja jestem już skreślony, jak nie przez Boga to przez los. Bez upadku ciężko mi przejść kilkanaście metrów. Wyjście z domu nie wchodzi w grę, słucham więc koncertu pod jabłonią z czarną kawą w dłoni i słucham koncertu dzięki wiatrowi, który na szczęście wieje w dobrą stronę.

Dziewięć lat później:

Spełniły się wszystkie moje marzenia. zostałem mężem i ojcem. Pracuję w barze, który otworzył mój tato zaraz po urodzeniu się mojej siostrzyczki. Moja druga siostra urodziła córkę w tym samym roku co moja żona. Cierpienie sprzed lat nie poszło w las. Napisałem kilka książek o nim i niosę ludziom dowód, którym jest moje życie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wziąłem na smycz swoje zaburzenia psychiczne, neurologiczne i autystyczne, których nie nazywam już chorobami lecz swoją urodą. Tak, od czasu koncertu w parku zmieniło się niemal wszystko. Przede wszystkim ja się zmieniłem, bo wiesz... wszystko jest możliwe. Jestem szczęśliwy a moje życie pomimo tego, że czasem boli, dla mnie jest idealne! Kocham je!

poniedziałek, 9 listopada 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

- Jesteś pewny? - Alter Ego stwarza pozory troskliwego.
- Mam dużo pracy. Tak! Muszę jutro rano wstać i funkcjonować a jest to ponad moje siły. - Odpowiadam nie patrząc w jego niewidzialne oczy i przyciskam żarzącego się papierosa do ręki. Skóra delikatnie skwierczy i przyjemnie boli.
- Jesteś z siebie zadowolony?
- Alter, proszę, daj mi spokój. Teraz będzie już wszystko dobrze...
- Maksymalnie przez dwie doby, dopóki w twoim mózgu nie przestaną szaleć substancje, które wytworzyło oparzenie.
Alter jest troskliwy?! Nie, to jego głupie zagrania. Gdy jest dla mnie dobry to tylko przez chwilę.
- Jesteś głupcem! Myślisz, że byle oparzenie pozwoli ci się poczuć lepiej?! Nie, nie dopóki ja tu jestem a dobrze wiesz, że nigdzie się nie wybieram - Niewidzialne ciało Altera przechodzi przemianę. Jego zęby wydłużają się i stają kłami, po których ścieka krew po tym jak je wbił w moją szyję odrywając kawałek skóry.
- Słuchaj, potrzebuję trochę spokoju. Daj mi go wreszcie! - Próbuję do niego przemówić. Bez skutku. Jego paznokcie zamieniają się w szpony a niemy głos brzmi demonicznie. Nie przejmuję się tym. Okaleczyłem się. Zaraz zniknie. Zawsze znika na jakiś krótki czas gdy to robię.
- Jesteś zwykłym wariatem! Ludzie cię nienawidzą a ja wiem jak to zmienić... Posłuchaj mnie przez chwilę!
- Nie!!! - Krzyczę z całych sił niemo prosto do umysłu mojego Alter Ego a ten w zamian rozcina mi brzuch i każe patrzeć na własne wnętrzności. Na ręku zrobił się już bąbel. Przebijam go. Ropa tryska dookoła plamiąc mi bluzkę. Alter próbuje coś jeszcze do mnie powiedzieć, lecz jest zbyt daleko bym mógł go usłyszeć. Krzyczę do niego - Do zobaczenia za jakiś czas! Teraz zajmę się rodziną!

niedziela, 8 listopada 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

Gdybym był złotą rybką zjadłby mnie rudy kot. Na tym zakończyłbym ten post, ale nie jestem złotą rybką i nie mam rudego kota. Nie spełnię życzeń o bogactwie dla biednego ani o gęstej czuprynie dla łysego. Nie jestem złotą rybką. To już ustaliliśmy. Z chęcią jednak wysłucham czego pragniesz, nawet jeśli pragniesz mojego milczenia. Jesteś Ty i jestem ja. Nie! Nie ma Ciebie i nie ma mnie - JESTEŚMY MY! Jeśli będzie trzeba, przytulę Cię słowem. Wiesz, że słowa mają ogromną moc? To one poprzedzają czyny. Ponoć nawet kiedyś, dawno dawno temu, słowo ciałem się stało, ale to pozostawmy na grudzień.
Złotą rybkę zjadł rudy kot. Co będzie z naszymi życzeniami? Wysłuchajmy się nawzajem. Być może ja spełnię twoje a Ty moje marzenie? Może oni pomogą im, a on jej? Wszyscy na swój sposób jesteśmy złotymi rybkami! 

P.S. Koty są miłe pomimo swojego menu.


wtorek, 6 października 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
W moim miasteczku jest dzisiaj piękny, słoneczny dzień. Jestem w pracy ale kiedy tylko mam wolną chwilę wychodzę na zewnątrz by z promieni słonecznych łapać hormony szczęścia, ale albo słońce straciło swą moc, albo mój umysł potrzebuje nie jego lecz większej dawki leków. Czasami wydaje mi się, że mieszkam na końcu świata. Moje miasteczko umiera. Z roku na rok traci mnóstwo mieszkańców. Dla takich jak ja nie ma tutaj miejsca. Jest paru psychologów i psychiatrów, ale żaden z nich nie ma pojęcia o moich zaburzeniach. Cóż mi pozostało? Jeździć do lekarza do innego, większego miasta. Wykorzystywać słońce, działanie czekolady oraz pomoc (czasami wręcz przeciwnie) mojego Alter Ego - przyjaciela i wroga, który jest ze mną od zawsze. Jestem jeszcze ja. Dzisiaj bardzo smutny. Z myślami tymi najgorszymi i bałaganem w głowie. Bez sił fizycznych i psychicznych. Ja, który przez łzy cieszy się jak małe dziecko z nowej zabawki, że nadal ma dwie nogi, że nie głoduje i ma dach nad głową. Pamiętaj, że nigdy nie jest do końca źle, ponieważ zawsze, ale to zawsze, w beznadziejnej sytuacji można znaleźć coś pozytywnego, chociażby to, że nie boli ząb, a jeśli boli to można się cieszyć, że tylko jeden :)
Słońce już zaszło i zrobiło się chłodno. Nadal chce mi się płakać, ale śmieję się sam do siebie. Dlaczego? Bo znalazłem więcej powodów do radości niż do łez. Jestem szczęśliwy a cały ten smutek to tylko efekt choroby, zaburzenia, urody - złudzenia przez nie rzucanego. Nauczyłem się rozmawiać na osobności ze swoją chorobą i rozsądkiem i zawsze mam najwięcej do powiedzenia a rozsądek zagina chorobą zanim ta zdąży dokończyć zdanie...

czwartek, 17 września 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Gdyby jedna z moich złotych rybek w akwarium przemówiła do mnie i chciała spełnić moje trzy życzenia, o co bym ją poprosił? Mam tylko jedno marzenie - wyjść z długów, które utrudniają mi życie codzienne, ale o to bym jej nie poprosił. Wiem, to tylko złota rybka, ale wstydziłbym się nawet przed nią prosić o cokolwiek gdy mam tak dużo... Złota rybka długo by czekałaby aż coś wymyślę.
- Słuchaj Krystian, jestem w połowie nad wodą, chcesz żebym się udusiła? - stara się mnie pośpieszyć.
- Wiesz rybko, mam tylko jedno życzenie. Mam już tak wiele, że jedyne o co mogę cię prosić to to abym tego nie stracił. Rybko jesteś?
Rybka pływa do góry brzuchem. Za długo zwlekałem z życzeniem, więc się udusiła. Co mi pozostało? Muszę sam zadbać o to by zatrzymać przy sobie to co już mam. Nikt za mnie tego nie zrobi.
Wiem, złote rybki nie mówią i nie spełniają życzeń. Mam ich sporo w swoim akwarium i jak dotąd żadna na mnie nawet nie spojrzała. Gdyby do Ciebie jednak przemówiła o co byś ją poprosił? Trzy życzenia to bardzo dużo. Mogą zmienić Twoje życie na lepsze ale niekoniecznie, Mogą okazać się destrukcyjne gdy będziesz zbyt chciwy. Pozostanie wtedy tylko złowić ją ponownie i zjeść na kolację. Ryby są ponoć bardzo zdrowe!

wtorek, 15 września 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Wielokrotnie wspominałem, że pisanie jest moją misją. Kilka miesięcy temu dostałem propozycję napisania bajki dla dzieci z Zespołem Aspergera. Nie ukrywam, że było to spore wyzwanie. Z bajki mają skorzystać dzieci chore ale także zdrowe oraz pedagodzy i rodzice. Problem był o wiele większy. Zaburzenia autystyczne są smutne a książeczki dla dzieci nie mogą być smutne. Szlag mnie trafia jak czytam bajkę o lisku, który chodzi koło drogi i nie ma ręki ani nogi. Ta bajka powinna być zakazana. Dla mnie jest brutalna. Moją bajkę o misiu Kostku z urodą autystyczną napisałem jednak w trzy wieczory. Udało się! Już 25 września będzie jej premiera. Ważną rolę w tym, że bajka w ogóle się ukaże odegrała moja Doktorka za co bardzo Jej dziękuję.
Książki mojego autorstwa, które do tej pory się ukazały ("Spektrum" "Szukaj mnie wśród szaleńców") są również elementem mojej małej misji. Moim założeniem jest pokazać chorym jak ja, że można żyć mimo wszystko w miarę normalnie a zdrowym pomóc ich zrozumieć. Mi się udało. Założyłem rodzinę. Pracuję między ludźmi. Nie wycofuję się i jestem szczęśliwy nawet będąc w głębokiej depresji, która często mnie dopada. Trzeba jednak zacząć dużo wcześniej. W zarodku, gdy młode umysły dopiero się kształtują. Stąd ta bajka. Może jakiś dzieciak weźmie przykład z misia Kostka? Takie mam marzenie...
Wkrótce zaskoczę Was nową książką. Będzie zupełnie inna od tych, które znacie :) Poczekajcie cierpliwie.

Kilka słów o moim Misiu:


Kostek jest wyjątkowym misiem. Ma piękne czarne oczka, brązowe futerko i duże puchate łapki. Jest ładnym, ale smutnym niedźwiadkiem. Najchętniej bawi się sam. Często chowa się w swoim pokoju i czyta książeczki. Lubi też układać klocki. I całkiem dobrze mu to wychodzi. Mało mówi, a z jego oczek czasem płyną diamentowe łezki. Misiaczek ma bardzo dobre serduszko, chociaż bywa, że się złości. Dlaczego? Po prostu drażni go wiele rzeczy, a wtedy krzyczy i tupie łapkami. Tak to już z tym misiem jest. Na szczęście złość szybko mu mija...
Nie każdy jest taki sam, a niektórzy są zupełnie ODMIENNI. I niełatwo takim  "dziwakom" w życiu, trudno im znaleźć przyjaciół. A przecież to, że ktoś jest inny, nie oznacza wcale, że jest gorszy.  Trzeba tylko zobaczyć, jak wiele dobrego kryje się pod tą odmiennością. Pełna ciepła i uroku bajka o potrzebie akceptacji, przyjaźni i tolerancji. 
Bajka  adresowana jest  do dzieci z Zespołem Aspergera (i ich rodziców), ale też do dzieci zdrowych (i ich rodziców). Pokazuje ona różne aspekty tego zaburzenia i sposoby radzenia sobie z nimi. W ten sposób  może służyć wsparciem tym, których ono dotknęło, a dzieci neurotypowe oswajać ze zjawiskiem,  pokazywać, że "nie taki diabeł straszny" i udowadniać, że nawet z dzieckiem zaburzonym można się kolegować, przyjaźnić. Nie trzeba chyba przekonywać, jak bardzo jest to ważne.
Patroni i partnerzy wydania:
Qlturka.pl, Klub Mamuśki, babyboom.pl, pisaninka.pl, Stowarzyszenie "Czajnia", 
partner merytoryczny - Fundacja Synapsis, a ponadto Akademia Pedagogiki Specjalnej, Instytut Terapii i Edukacji Społecznej, Polskie Towarzystwo Biblioterapeutyczne, Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 2 w Krakowie, Gabinet Psychiatryczny dr nauk med. doktor Bożena Śpila,  Biblioteka Pedagogiczna w Skawinie, a także firma Haidelberg Polska Sp z o.o.  

czwartek, 3 września 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Oglądam film. Mało ambitny. Sięgam po książkę. Za mała czcionka. Muszę wybrać się do okulisty. Biorę laptopa. Kładę go na kolanach i uruchamiam. Łączę go z internetem. Odpalam przeglądarkę i wpisuję adres blogger.com po czym swój login i hasło. Zaczynam pisać. Patrzę w ekran. Mijają minuty. Nadal patrzę. Chyba nie mam nic do powiedzenia. Przez ten czas wziąłem kilkanaście oddechów. Postarzałem się o setki sekund. Tragedia? Dość! Tragedią jest maltretowanie rodziny przez "pana domu". Przykuty do łóżka chłopak, który przed wypadkiem wolność czuł jedynie na motorze. Dziecko, z którego uleciało życie na oddziale onkologicznym. Inne dzieci odczuwające głód od wielu tygodni. Konający ludzie na wojnach i cały ten syf, który zrobiliśmy swoją obojętnością, żądzą, nienawiścią a później dla rozrywki oglądamy w telewizyjnych serwisach informacyjnych! Wiesz? Może zmieńmy razem świat?! Tak! Ty i ja! Nie potrzeba super mocy, wystarczy, że zaczniemy zmieniać świat od siebie. Nie zapanujemy nad rakiem ani nad AIDS ale jeśli ruszymy pozostałych świat stanie się piękniejszy. To jest tak proste, że aż niemożliwe... Musiałem przysnąć na jawie. To naprawdę ja napisałem? 

środa, 2 września 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Nie, nie jestem sam. Otacza mnie mnóstwo cudownych ludzi. Tylko czasami z samotności chce mi się płakać. Nikt nie jest w stanie przypomnieć mi tytułu piosenki gdy tłumaczę jej kształt, filmu którego dokładnie opowiem kolory i stopień świeżości powietrza na ekranie. Nie, nie jestem sam. Mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół. Dlaczego gdy staram się im wytłumaczyć po tym jak dotyka mnie dźwięk oni nie są w stanie domyślić się o jaki mi chodzi? Mam żonę i córeczkę. Jestem barmanem i pisarzem. Spełniły się wszystkie moje marzenia. Jedyne czego jeszcze pragnę to własne mieszkanie i to, abym mógł zaprosić kogoś do mojego świata. On nie zawsze jest szary i ociekający błotem. Bywa kolorowy i piękny. Otoczony jest szczelną szybą zbudowaną ze spektrum autyzmu, dlatego widzę i słyszę Cię inaczej. Moim życiem są moi bliscy. dopóki będą bić ich serca, moje będzie również po swojemu tykać. Jednak świat... On jest smutny bo jestem w nim sam. Stukam z szubę autyzmu młotkiem z całej siły jednak ona nawet nie pęka. Czy jestem szczęśliwy? Pewnie, że tak! Mam wspaniałe, chociaż bardzo skromne życie, a świat? Nie będę już się starał nikogo do niego zapraszać. Chociażbym miał poświęcić na to całe lata, nawet całe życie, znajdę sposób by zbić tę cholerną szybę i pooddychać powietrzem, którym Ty oddychasz. Zobaczyć tak, jak Ty widzisz i poczuć prawdziwy smak truskawek! 

niedziela, 30 sierpnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Straciłem łokciem szklankę. Rozbiła się na drobne kawałki. Niby nic takiego. Szkło często się tłucze. Pozamiatałem maleńkie kryształki i wyrzuciłem je do kosza. Przez chwilę na półce było pusto. Wziąłem nową, z ładniejszym logo, bez osadu z kamienia i postawiłem ją na miejscu zbitej. Początkowo rzucała mi się w oczy. Cieszyła wzrok. Z czasem zmatowiała a logo się wyszczerbiło. Nie była już ani nowa ani ładna. Dawna szklanka a raczej jej szczątki spoczywają gdzieś na wysypisku śmieci. Brakuje mi jej. Lubiłem z niej pić. Dobrze leżała w dłoni. Co się ze mną dzieje?! Dlaczego wspominam stary kufel?! Wiesz... Ja, Ty i Oni, wszyscy jesteśmy ze szkła i nas również kiedyś los straci z półki. Ktoś zajmie nasze miejsce w pracy, szkole, ale nigdy w diamentowych sercach naszych bliskich. Fizycznie trwamy krótko ale żyjemy tak długo jak o nas pamiętają. Dajmy się więc zapamiętać. Dbajmy o innych by chcieli nas wspominać a przeżyjemy własną śmierć!