środa, 9 grudnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
"Jest styczeń 2008 roku, późny wieczór. Piję czarną kawę i kończę podróż po wspomnieniach. Minęło już osiem lat odkąd zachorowałem. Osiem długich i ciężkich lat... Nadal pracuję w barze. Ataki minęły miesiąc temu a na mojej twarzy coraz częściej można spotkać prawdziwie szczery uśmiech. Z Agnieszką nie mam kontaktu od świąt, ale tak szczerze nie zależy mi już...
W minionym roku urodziła mi się siostrzyczka i odeszło dwoje bliskich mi ludzi. Jak to w życiu, nie zawsze jest pora na łzy i nie zawsze na śmiech. Są ciężkie chwile i choć nieraz wydaje się, że to już koniec, los nagle wyciąga asa z rękawa. Dzisiaj z nadzieją mocno trzymam takiego asa i zastanawiam się, co przyniesie mi ten rok.
Zrozumiałem jak niszczycielską siłę może mieć „miłość”. Jak może zatruć życie jej złudzenie. Miniony rok stał się dla mnie lekcją. Owszem, zaufanie jest podstawą, ale żyjemy w zepsutym świecie, między ludźmi, którzy na nie zasługują. Zrozumiałem, na czym polega życie na zewnątrz.... a Ty?"

Reakcje:

3 komentarze:

  1. ,,W ciągu tych nielicznych dni dałeś mi prawdziwą wieczność i za to dziękuję."
    John Green – Gwiazd naszych wina
    Każdy dobry dzień zastąpi lata cierpień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie na zewnątrz jest trudne, ale naprawdę piękne :) zrozumiałam to niedawno :)
    Sama nie ufam w 100 % nikomu, ale wiem, że bez nawet odrobiny zaufania nie można niczego zbudować, żadnej relacji. Dlatego pojawia się walka o to by zaufać i wyjść na zewnątrz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro mi że nasze losy potoczyły się tak a nie inaczej... Będzie mi Ciebie brakowało. Mam nadzieję że jesteś szczęśliwy tam gdzie teraz jesteś :*

    OdpowiedzUsuń