piątek, 5 września 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Mam włączony telewizor. Lecą jakieś wiadomości. Przełączam kanał. Parę dni temu postanowiłem, że odetnę się od mediów. "Pobite dziecko walczy o życie", "Matka molestowanej córki, kryła pedofila", "Znaleziono ciało noworodka", "Dziecko samotnie błąkało się w nocy po ulicach, rodzice mieli po dwa promile" itd... Chciałbym by świat zszedł na psy. Byłby piękniejszy. Psy są przyjacielskie. Miłe. Wierne. Lepsze od ludzi... Gdy słyszę takie wiadomości wpadam w panikę, złość, żądzę zemsty! Odkąd jestem ojcem, takie informacje bardziej mnie dotykają. Nie wiem jakim trzeba być zwyrodnialcem, by zrobić krzywdę niewinnej, małej istocie. Wiesz... dopóki nie zostałem tatą, nie wiedziałem, że można kochać, aż tak bardzo. Innych bliskich kocham równie mocno, ale to jest inna miłość.

Tak, więc wiadomości już nie oglądam. W zamian mam mecze siatkarzy. To jedyny sport jaki lubię. Budzi pozytywne emocje, oczywiście gdy wygrywamy są jeszcze lepsze, a póki co tak właśnie jest.

Jestem zmęczony. Zaczyna się ściemniać. Wieczory przychodzą coraz szybciej. Mój umysł krzyczy, płacze, milczy bardzo głośno. Czyżby wyczuł zbliżającą się jesień?

* Nie wiem kto napisał wiersz z obrazka. Znalazłem go w sieci. Poraził mnie...

wtorek, 26 sierpnia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Ciągłe zmiany pogody. Jesień miesza się z latem. Sorry taki mamy klimat? Jestem Aspergerowcem i bardzo źle znoszę zmiany. Nawet pogody. Pogoda się na mnie uwzięła. A może to los, który dał mi etykietkę, z którą tak ciężko jest żyć? Dzisiaj mamy jesień. Wczoraj było lato, ale jutro ma być wiosna. Nic nie zaplanuję, a to jest przecież konieczne, by móc w miarę normalnie żyć. Moje imię nabiera innego brzmienia. Jest depresyjne. Głuche. Niewidome. Póki co nie daję się porwać izolacji autystycznej. Jak długo? Nie wiem... Wiem za to, że nie mogę sobie na nią pozwolić, ale niestety nie zawsze mam na to wpływ. Jestem przygwożdżony do świata żywych przez moją rodzinę. To dzięki niej nadal żyję. Nadal się staram. Głupi jest ten świat. Głupi. Ciężki. Niesprawiedliwy. Zmienny w swej niezmienności. Jednak było mi dane żyć, więc żyję. Moje imię jest osłabione. Za to nazwisko jest mocne. Ma silne korzenie. Nie jest tylko moje, a ci, którzy je noszą są dla mnie wsparciem i sensem życia. Rodzina. Przyjaźń. Nadzieja i jej brak. Radość i smutek. Lato i zima. Jesteśmy dla świata. Świat jest dla nas. Chyba warto żyć?

piątek, 8 sierpnia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Dawno nie pisałem. Być może zlikwiduję bloga, ale póki co jeszcze się nie żegnam. 
Co u mnie? Za dnia pracuję. Wieczorami zajmuję się Małgosią. Mało czasu mam na myślenie. To dobrze. W moim umyśle jest straszny bałagan. Złe myśli próbują stłumić radosne chwile. Nie udaje im się to. Biorę nowe leki. Jak zawsze najpierw szkodzą. Czekam dwa tygodnie na pierwsze pozytywne skutki, które przeważnie nie nadchodzą i kolejny raz wstawiane są nowe.
Chudnę w oczach. Jem, wymiotuję, mdleję, wstaję, dostaję napadu epilepsji, wstaję... itd. Mimo wszystko jestem szczęśliwy. Tak, mam farta. Nie boli mnie ząb!!! Gdyby bolał, powiedziałbym pewnie "Ech... gdyby chociaż nie bolał mnie ząb, dałbym jakoś radę". Nie boli. To jest piękne!
Gdy jest mi bardzo źle, biorę na ręce moją córcię. Gdy ją obejmuję, czuję jakbym obejmował cały świat. Niesamowite uczucie. Jestem jej potrzebny. Zdrowy. Zdrowy jednak nigdy nie będę, więc pracuję nad sobą bardziej, niż kiedykolwiek.
Mój świat zanurzony w spektrum autyzmu wygląda teraz nieciekawie. Światła są mętne. Dźwięki głuche. Kolory wyblakłe. Dotyk szorstki. Smaki mdłe. Cóż mi pozostaje jak nie radość z powodu zęba, który nadal mnie nie boli?
Być może ukaże się moja kolejna książka. Zdradzę Wam, że będzie w niej również ten blog. Niektórzy z Was będą jej bohaterami.
Kto jeszcze nie zajrzał do mojej pierwszej książki to przypominam jej tytuł "Spektrum". Podoba Wam się blog? W takim razie i moje "Spektrum" Was zaciekawi.
Dziękuję Wam za te wszystkie miesiące na tej stronie. Cieszę się, że Was poznałem. Wielu z Was pozostanie na długo w mojej pamięci i sercu.

sobota, 17 maja 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |

Piszę kolejny raz. Usuwam i piszę raz jeszcze. Ciężko jest mi wyrazić co czuję. Myślałem, że znam już wszystkie możliwe stany i uczucia. Do wczoraj...
Co się stało? Wzruszyła i zawstydziła mnie jednocześnie pewna dziewczyna, którą pragnę serdecznie tutaj pozdrowić.
Dlaczego?
Myślę jak to ująć. Dziwne... Nigdy nie miałem problemów z wyrażaniem tego, co czuję...
Nigdy nie oczekiwałem za wiele od życia. Zawsze doceniałem to, co mam, bo dopóki mam co jeść i dach nad głową uważam siebie za bogatego człowieka.
Wczoraj poczułem się miliarderem. Poczułem bezradność, radość, smutek i setki innych nienazwanych jeszcze uczuć...
Dziewczyna ta napisała, że odniosła wielki, mały sukces. Jaki? Dzięki nowemu wózkowi, może sama zaświecać światło... Naprawdę była szczęśliwa...
Dla nas? Co jest wielkim, małym sukcesem? Czego oczekujemy od życia? Co nam sprawia radość?
Nigdy nie oczekiwałem od życia za wiele, okazało się jednak, że jest inaczej...

poniedziałek, 12 maja 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Kolejny dzień... Dzisiaj pada deszcz... Niebo płacze w moim imieniu, więc uśmiecham się do ludzi. Niektórzy odwzajemniają uśmiech. To miłe. W środku coś jest nie tak. Zadzwoniłem do lekarza. Na wizytę trochę poczekam... 
Może jutro zza chmur wyjdzie słońce wbrew temu co mówią w telewizji? Prognozy często się nie sprawdzają...
Na ulicach powstają potoki...
Oglądam wiadomości. Zauważam, że pogłębiają depresyjny nastrój. Na Ukrainie źle się dzieje. W Polsce politycy walczą o głosy. Obiecują. Jak zawsze. Poczytam coś w internecie. Kobieta z brodą wygrała eurowizję. Pełno reklam. Tutaj też zapewnienia polityków, że w Polsce będzie żyło się lepiej. Oczywiście jeśli oddamy na nich głos. Otwieram, więc  książkę. Przeczytam kilka stron. Tak, książki mają magiczną moc. Na jakiś czas zamieszkam na innym świecie...

środa, 7 maja 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Coś się zmienia... Już nie idę do przodu, ani się nie cofam. Zamarłem. Czas stanął w miejscu, a ja razem z nim. Nie, nie jest źle... Przecież mam wszystko! To dlaczego jestem dzisiaj smutny? Wiem, wiem, muszę się w końcu wybrać do lekarza... To już kilka miesięcy bez kontroli... Zadzwonię. Jutro zadzwonię. Może to przesilenie wiosenne? Wahania pogody? Przemęczenie? Lub broń Boże, nawrót choroby? Nie, teraz nie mogę pozwolić sobie czuć się źle! Weź się w garść Krystian!

Zapomniałem o czymś... Zapomniałem, że jestem aspergerowcem, że mieszczę się w tym cholernym spektrum autyzmu! Moje schematy się posypały... Przez tę chwilę zapomnienia jest teraz jak jest.

Obok mojego miejsca pracy trwają roboty drogowe. Dźwięki są straszne! Zwijam się z bólu. Nie przestają hałasować na chwilę. To jest ten rodzaj dźwięku, który ma kanciaste kształty, czyli te najgorsze, one zadają najsilniejszy ból.

Jutro obudzę się w wspaniałym nastroju. Wypiję rano kawę. Pójdę do pracy. Zauważę, że roboty dobiegły końca i posłucham ciszy. 

niedziela, 4 maja 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Ci najbardziej uśmiechnięci noszą w sobie najwięcej smutku. Tłumione emocje mnożą się. Łzy ukryte głęboko w duszy nie są ani ze szczęścia, ani ze smutku, są wynikiem chaosu, który w końcu trzeba będzie ogarnąć.

Ćwiczenia fizyczne cudownie opanowują samookaleczenia. Słuchawki w uszach zmniejszają ból wywołany niektórymi dźwiękami. Resztę zwalcza uśmiech dziecka...

Jest dobrze, nawet wtedy gdy jest źle...

Kłamstwa dają złudną ulgę, jeśli uda nam się okłamać samych siebie. Karmię się, więc złudzeniami. W całym tym zamieszaniu nie można udawać zdrowego... Jestem chory, jeśli będę udawał, że jest inaczej, tłumiony ból zemści się...

Nie zrozum źle tego posta. Nie użalam się nad sobą. Jestem szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy. Nadal będę walczył ze swoimi słabościami. Moją największą słabością jest oszukiwanie samego siebie, i to nad tym muszę popracować. Kłamstwo wreszcie podstawi mi nogę, a stłumione emocje nie pozwolą mi wstać...

Cały czas szukam złotego środka, lecz nie tędy droga.


piątek, 25 kwietnia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |



Dawno do Was nie pisałem. Od ostatniego posta wiele się zmieniło w moim życiu. Urodziła mi się córcia. Pokonałem kolejne przeszkody i nadal jestem szczęśliwy. Bo jak mogłoby być inaczej? Jestem farciarzem. Biorę leki, ale mogę po nie pójść i samemu wziąć je z szuflady, a to jest już powód do szczęścia - mam dwie nogi. Nigdy nie zaznałem głodu. Mam dach nad głową. Jestem zdrowy i moja rodzina jest zdrowa. Może jestem zaburzony, ale nie traktuję tego jako chorobę. Mam żonę i śliczną córkę. Osiągnąłem wszystko o czym marzyłem. No prawie wszystko, ale jeszcze sporo lat (mam nadzieję) przede mną i mogę dalej realizować swoje cele. 

Ustawiam sobie kolejne poprzeczki do pokonania. Są wysokie, ale dam radę.

Mam teraz ogromnie ważny cel. Osiągać go będę całe życie. Chcę być dobrym ojcem.

czwartek, 20 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Jestem zmęczony. Pragnę pozwolić sobie poczuć się źle. Mój umysł jest na pełnych obrotach. Chcę krzyczeć, płakać, rzucić czymś o ścianę, ale nie... nie mogę czuć się źle... Jestem więc zombie. Marionetką, która tańczy w rytm oczekiwań otoczenia. Ostrzegano mnie, że mogę wybuchnąć. Robię to więc tutaj i teraz. Wykrzykuję słowa na ekran komputera, uderzam w klawisze, może nawet pozwolę sobie uronić łzę. Jestem silny. Naprawdę. Może trochę zmęczony, ale nadal silny...

Nie jestem zdrowy, ale nie jestem też chory. Jestem zaburzony, a to jest mój świat. Chciałbym Ci go pokazać. Chciałbym, by ktoś go zobaczył i zrozumiał to, czego wytłumaczyć nie potrafię, ale niestety... to moje spektrum i nikt nigdy do niego nie zajrzy...

Jest dobrze... 

Pewnego wtorku przeczytałem książkę "Weronika postanawia umrzeć". Olśniło mnie wtedy. Nauczyłem się widzieć piękno nawet tam, gdzie go nie ma. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem lekarzowi wszystko to, czego wcześniej powiedzieć nie potrafiłem, i po wielu latach zostałem prawidłowo zdiagnozowany.
Jestem w trakcie oglądania filmu na podstawie tej książki. Film przypomni mi to o czym czasami zapominam - o tym, że każdy dzień jest cudem...


piątek, 7 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Czy da się żyć bezboleśnie i w miarę normalnie z Zespołem Aspergera?

Tak? Tak! Życie z tym "zaburzeniem" jest ciężkie, ale może być piękne. Ból wywołany niektórymi dźwiękami można stłumić słuchawkami. Zaburzenia widzenia można polubić. Pewne zmiany da się zaplanować i przygotować się na nie - zminimalizuje to konsekwencje wyrwania ze schematu. Możliwa jest nawet praca między ludźmi. Nie udało mi się jednak przełamać i patrzeć innym prosto w oczy. 

Jesteś Aspergerowcem? Przestań tyle myśleć i zacznij żyć. Życie jest ciężkie, ale piękne, tak samo jak piękną może stać się Twoja "odmienność". Nie bój się. Nie wstydź. Bądź sobą, ale ciągle nad sobą pracuj. Staraj się dążyć do normalności (czymkolwiek ona jest), ale nie zatracaj przy tym samego siebie.

Jestem silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Czeka mnie ogromna zmiana i po raz pierwszy się jej nie boję. Za niecałe dwa miesiące na świat przyjdzie moja córcia. Nie, nie jestem przerażony największą zmianą jaka mnie w życiu może spotkać. Mój schemat runie, ale beze mnie, ja nadal będę się starał, chociaż pewnie jeszcze nieraz upadnę...

Śmieję się, żartuję, pracuję. W środku wszystko płacze, drży, ale nie daję się i wylewam te łzy na ekran komputera, a zakończony rozdział tekstu je ociera...

 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Straciłem panowanie nad czasem. Wczoraj jest dzisiaj. Tydzień zaczął się miesiąc temu. Nowy rok nadszedł przedwczoraj. Patrzę w kalendarz i uczę się go codziennie. Czas płynie nieregularnie. Nie panuję nad nim. Nie ogarniam swojego umysłu. Co się dzieje w mojej głowie? Jak poukładać myśli? W jaki sposób mogę opanować nawrót choroby? Nie jest źle. Mam co jeść i mieszkać też mam gdzie. Moi bliscy są zdrowi. Córeczka rozwija się w brzuszku tak jak powinna. Mam same powody do radości. Dlaczego więc chce mi się płakać? Zapomniałem o sobie na długi czas. Zaniedbałem swoją psychikę. Nie pisałem tak długo, ponieważ bałem się kolejnego ataku izolacji autystycznej, a internet temu sprzyja... Przestałem rozumieć swoje cierpienia. Patrzę na siebie tak, jak patrzą na mnie osoby zdrowe i potępiam sam siebie. Zrozumiałem jak ciężko jest zrozumieć ból psychiczny. Na codzień śmieję się i nie marudzę. Nikt nie podejrzewa mnie o złe samopoczucie. Tak ma być. Jest dobrze. Jest dobrze nawet wtedy, gdy jest źle...

Pracuję siedem dni w tygodniu. Późno zasypiam a rano nigdy nie mam czasu. Idę do pracy i przysięgam sobie, że już nigdy nie będę marudził na wysokie temperatury latem. Po drodze rozmyślam. Dochodzę do wniosku, że mam piękne życie! Uśmiecham się przez łzy...

wtorek, 7 stycznia 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |



O mnie, teraz. Jak się czuję? Sam siebie pytam...

Porzuciłem dawnego siebie, jednak przeszłość nadal uderza mnie po twarzy. Upadam, ale wstaję. 

Mój autystyczny świat został zaburzony. Zaniedbany. Posprzątam, to moje zaniedbanie.

Ostatnio moja psychika znowu upomina się o dawkę "narkotyku". Podawałem go zawsze regularnie - żyletką lub żarem papierosa. Nie pomagają mi już leki. Nie pomaga siła woli, ani motywacja. Nie okaleczam się. Trzymam się. Jeszcze. Jakoś. Dam radę, nie dlatego, że muszę lecz dlatego, że chcę.

Przestaję poznawać siebie w lustrze. Moje Ater-Ego nalega na rozmowę. Czy ja oszalałem do reszty?!

Jestem szczęśliwy umysłem, jednak nadal tego nie czuję. Jak to jest? Są motyle w brzuchu?

Moje szaleństwa i dziwactwa trzymam w ukryciu. Udaję normalnego w świecie, w którym wszelkie normy zanikają. To jest dopiero chore!


Jesteśmy ludźmi, czuwajmy więc, by zawartość człowieczeństwa w człowieku nie spadła poniżej krytyki. 


niedziela, 29 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |


Kończy się rok. Za kilka dni zacznie się nowy. To dobry czas na przemyślenia. W moim życiu sporo się zmieniło w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Dużo też pozostało niezmiennych. To był dobry czas?

Poznałem nowych ludzi. Ciekawych. Mądrych. Jednak nie tylko takich. Spotkałem też tych, których wolałbym nie poznać.

Spojrzałem na swoje życie z innej perspektywy. Zapatrzyłem się. Zapomniałem, że ta, z której patrzyłem przez tyle lat nadal istnieje.

Gubiłem się i odnajdywałem każdego dnia.

Cierpiałem i śmiałem się jednocześnie.

Byłem szczęśliwy i załamany.

Zapomniałem o sobie i mój umysł mścił się na mnie niejednokrotnie.

Odnalazłem szczęście, które uśmiechnie się do mnie na początku kwietnia. To na nie czekałem całe życie... Wybraliśmy już imię. Małgosia. To Ładne imię...

Było już wiele przemian w moim życiu i każda prędzej czy później karała mnie za nieuwagę. Jestem przecież autystyczny i nic tego nie zmieni. Cierpię przez swoje zaburzenia i chyba czasami powinienem sobie pozwolić na łzy. Tak długo udawałem przed samym sobą, że jestem zdrowy, aż w to uwierzyłem i krzywdziłem tym swoją podświadomość. Ona w końcu powiedziała DOŚĆ! Teraz na nowo muszę układać nowy spisek przeciwko swoim zaburzeniom. Tym razem zrobię im miejsce, jednak obok mnie a nie we mnie.

Nauczyłem się tego, że siła woli to wielkie i niebezpieczne narzędzie. 

W nowym, 2014 roku nadal będę Aspim, ale przede wszystkim zostanę tatą. Będę szczęśliwy. Mojemu alter-ego dam już spokój. Istnieje przecież tak samo długo jak ja... Udawanie, że czegoś nie ma, nie zmieni faktu tego istnienia.

Pozdrawiam Cię ciepło i do następnego spotkania, tutaj, lub w realu!


środa, 18 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Większość lubi pomagać, pod warunkiem, że usłyszy za to brawa. Bez aplauzu nie warto. Nikt nie usłyszy. Nikt nie zobaczy. Czy lubimy pomagać tak naprawdę?
Z pewnością lubimy być doceniani, czuć się lepszymi, rosnąć w oczach ludzi, którzy zobaczą jak rzucamy banknoty na tacę, lub wspieramy akcje charytatywne. Usłyszmy ogłoszenia parafialne, datki na kościół - to czysty biznes. Ksiądz weźmie kasę, za nią wykona usługę promowania nazwiska "darczyńcy" na mszy. Bez reklamy nazwiska? Mało chętnych...

Żyjemy blisko siebie, jednak bardzo daleko. W mediach ciągle słyszymy o tragediach rodzinnych. Sąsiedzi mówią, że nic nie zauważyli, krewni, że się nie spodziewali, opieka społeczna nie zauważyła nic niepokojącego...

Nie bądźmy obojętni!

Może warto czasami zapukać do sąsiada? Odwiedzić krewnych? Pomóc? Wesprzeć jakąś akcje? Nie zamykajmy się na samych siebie...

Czy termin "altruizm" jest mitem?

Czy istnieje czysta bezinteresowność?

Nie wiem... Wiem natomiast, że są jeszcze ludzie, którzy niosą innym pomoc nie oczekując nic w zamian...


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Parę dni temu dostałem pewną wiadomość. Zaczynała się od słów "Nic tylko się załamać". Przeczytałem ją kilka razy. Odłożyłem telefon. Odpisałem nazajutrz. Swoją wiadomość zacząłem słowami "Nogi nadal masz dwie, ręce też, więc nie jest tak źle". W odpowiedzi przeczytałem, że muszę brać wspaniałe antydepresanty. Hmmm... leków nie zmieniałem, ale rzeczywiście inaczej to wszystko zaczynam widzieć...

Zawsze jest jakiś powód do radości- każde uderzenie serca, oddech, mrugnięcie oka...

Jestem więc szczęśliwy. Według obliczeń taki powinienem być, więc się uśmiecham. Serducho czasami coś jęczy, ale wtedy każę mu spojrzeć na coś, czego nie ma. Patrzy w pustkę zdezorientowane. Mówię, że tutaj mogło być coś bardzo złego, czego brak, też jest powodem do radości. I tak, uczę się cieszyć z tego co mam i z tego czego nie mam...


"Dla cier­piących naj­mniej­sza ra­dość jest wielkim szczęściem."
- Sokrates