środa, 26 sierpnia 2015

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
- Co ci się stało w rękę? Pogrzało cię?! Ciąłeś się? Debil z ciebie straszny! - powiedział debil z pustą głową niczym bęben rolling stones-ów. Ubrany był w dres, oczywiście oryginalny. Łysy z wyboru. Wulgarny. Zwyczajnie tępy.
Co mu odpowiedzieć - zastanawiałem się chwilę. Prawdy mu nie mogłem zdradzić. Na pewno nie zrozumiałby tego, że człowiek chory psychicznie ma takie chwile, w których jedynie cięcie żyletką potrafi zabić ból wewnętrzny.
- Parę lat temu zostałem napadnięty. Dwóch bandytów oszpeciło mnie nożem. - tak! to była dobra ściema, chociaż żadna ściema nie może być dobra ale szczerość naraziłaby mnie na komentarze i krytykę z jego strony a ja i tak mam już siebie za podgatunek człowieka.
- Dorwali ich? - zapytał zdenerwowany.
- Nie, byli zamaskowani. To było dawno temu. Zresztą nieważne. Już nic mi nie grozi a blizny widać tylko latem gdy nie zasłaniają je rękawy koszul. Na szczęście lato trwa krótko. - uśmiechnąłem się.
- Załapiemy ich! Zaraz zbiorę ekipę. Już nie żyją!
- Nie trzeba. Wybaczyłem im. - Mówiąc to wzrok miałem wbity w podłogę.
- Słyszałem, że masz nieźle nawalone pod kopułą ale lubię takie akcje i chętnie zamienię ich życie w piekło.
- Przepraszam Piotrek, muszę wracać do pracy.
- Pomyśl o tatuażu. On zasłoni blizny. W więzieniu poznałem chłopaka co ma do tego talent.
- Dzięki, pomyślę o tym, ale teraz naprawdę muszę wracać już za bar.
Po paru minutach Piotrek stał się agresywny i czepił się starszej kobiety, która grała na automatach. Machał łapami na wszystkie strony i strasznie klął. Klientka była przerażona. Musiałem go wyprosić. Na pożegnanie dodał - jesteś nie tylko wariatem ale też strasznym idiotą. Trzasnął drzwiami, które po chwili otworzyłem. Na zewnątrz panował straszny upał.
Reakcje:

4 komentarze:

  1. Dla mnie sprawa z cięciem jest strasznie stresująca i wstydliwa, na szczęście cięłam się na brzuchu, żeby nikt nie zauważył, więc rzadko kto to widzi. Wiesz, jak zaczęłam się ciąć trzy lata temu to nie wierzyłam, że to uzależnia. Ale uzależnienia, i to mocno. Ostatnio znowu kupiłam żyletkę, właściwie nie wiem po co, tłumaczyłam sobie, że tak o, i tak nie chcę się pociąć, ale jakby co to żeby była, chociaż i tak nie chcę. Takie oszukiwanie się. Wiem, że to bardzo rani moich bliskich, jeszcze bardziej niż mnie.
    Ale kto wiedział...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ból fizyczny bywa dobry na to psychiczne paskudztwo. :) Ja mam kilka nacięć, ale w niewidocznych miejscach. Nie muszę opowiadać i bandytach. ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może postarajmy sie oboje zerwać z nałogiem :-) Również pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Osobiście żyletka była w moich rękach parę razy, dla postrachu, tylko raz chciałam użyć ją w celu złagodzenia psychicznego bólu, tylko raz, ale i ona stała się tępa i obojętna na moje wybuchy nerwów. Staram się tłumaczyć http://onlybyme7.blogspot.com/2015/04/victim-of-selection.html tym którym mogę, że chwila zapomnienia rozłoży nas na łopatki jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń