czwartek, 11 września 2014

Posted by Zaburzony Świat Krystiana |
Urodziłem się pewnego gorącego dnia. W radiu królowała wtedy piosenka, w której Edyta Geppret śpiewała o tym, jak bardzo kocha życie. Jako noworodek ciągle ją słyszałem. Tak myślę. Nie mam prawa tego pamiętać. Często nucę tę piosenkę. Tak jest od wczesnego dzieciństwa. Stała się dla mnie bardzo ważna.
Data moich narodzin jest ciepła. Ma kolor wpadający w brąz i łagodny kształt. Tak, dzięki mojej autystycznej urodzie, potrafię widzieć takie rzeczy.
Pierwsze trzy lata życia są dla mnie tajemnicą, jednak następne pamiętam już dokładnie. Bycie zaburzonym dzieckiem nie jest łatwe. Sporadycznie pojawiające się halucynacje sprawiały, że ciągle się czegoś bałem.
Na oko rozwijałem się prawidłowo. Lata uciekały szybkim krokiem a wraz z nimi narastał niepokój.
Stałem się nastolatkiem. Wtedy zaczęły się schody. Czasami wydawały się nie do pokonania. Nie było wyjścia. Musiałem mieć te naście lat. W ten sposób powstał starzec w ciele nastolatka. Ciężko było nim być. Czułem się samotny wśród ludzi a to jest gorsze od samotności. Zaczęła się też rozwijać choroba. Już nie byłem dziwakiem, lecz zaburzonym, młodym człowiekiem.
Lata młodości minęły. Dorosłem. Poznałem kobietę, którą pokochałem. Miałem już dla kogo walczyć. Walczyłem. Nadal to robię. Miłość zaprowadziła mnie pod ołtarz a później zaowocowała moją córeczką.
Przeszedłem pewną dziwną drogę. Doszedłem do roku 2014. Teraz, gdy patrzę za siebie, widzę obcego człowieka. Jestem inny. W niczym nie przypominam już Krystiana sprzed lat. Jestem jaki jestem i mam ogromne szczęście, że są wokół mnie ludzie, którzy to akceptują.
Reakcje:

3 komentarze:

  1. Witaj Krystianie,
    jestem żoną mężczyzny z Zespołem Aspergera(tak sądzę choć pewności nie mam) oraz mamą dwóch wspaniałych chłopców z których starszy ma zdiagnozowany ZA a młodszy wykazuje jego cechy. Sama również mam ogromne prolemy w kontaktach społecznych. Twojego bloga czytam już od roku i bardzo zmartwiła mnie informacja, że zamierzasz go zlikwidować. Krystianie proszę, nie rób tego. Twój blog odwiedzam prawie codziennie i czerpię z niego wiedzę jak postępować z moim synem.
    Krystianie powiedz proszę kiedy odczułeś pierwsze rezultaty terapii, po jakim czasie Twoje życie choć trochę się polepszyło?Mój syn ma 7 lat, od roku uczęszcza na terapię ale efekty są niewielkie. Syn nawiązuje już kontakt z dorosłymi natomiast jak bał się rówieśników tak się boi...Kolejnym problemem jest u nas agresja syna. W szkole jest w swojej skorupce, nie rozmawia z dziećmi a w domu dosłownie o byle co reaguje silną agresją, bije mnie i innych bliskich. Przyznam że jest to dla mnie
    wyjątkowo trudne ponieważ bardzo go kocham ale nie akceptuję jego agresji choć wiem z czego ona się bierze. Dodam że syn jest już dość duży i silny jak na swoje 7 lat i coraz trudniej utrzymać mi jego ręce (i nogi) kiedy uderzają,bywa że chowam się przed nim, bywa że mam ochotę oddać mu...Terapeci wiedzą o problemie i pracujemy ale jak pisałam nie ma pozytywnych efektów.Bardzo kocham moje dziecko, żal mi go i nie mogę spać po nocach z lęku o niego, o to jak poradzi sobie w życiu, w szkole, że
    będzie prześladowany itd. Proszę o odpowiedź.Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę dużo zdrowia.Urszula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, ja niestety nie uczęszczałem na terapię pod kątem Aspergera. Zdiagnozowany zostałem kilka lat temu, jako dorosły już facet. To wielkie szczęście, że poznaliście diagnozę i możecie korzystać z terapii. Syn ma ogromne szanse na normalne życie. Wiesz... ja będąc w jego wieku też byłem trudny. Zmieniła mnie praca między ludźmi. Szkoła była koszmarem, ale skończyłem ją. Na szczęście... Do dzisiaj, mimo tego, że szkołę skończyłem wiele lat temu, wrzesień budzi we mnie dziwny lęk. To, że teraz sobie nie radzi, nie znaczy, że tak pozostanie do końca życia. Będzie dobrze, zobaczysz. Ma w Tobie ogromne wsparcie, chodzicie na terapię, ma szczęście. Życie, nie tylko apergerowca, dzieli się na pewne etapy, wierzę, że następny będzie lepszy :) Ja dopiero kilka lat temu doszedłem do takiego stanu, w jakim teraz jestem, ale to pewnie dlatego, że nie uzyskałem wcześniej odpowiedniej pomocy. Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego :) P.s. widzę, że blog musi zostać, więc zostanie, dla Was :)

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź i za decyzję o pozostawieniu bloga. Pozdrawiam ciepło :) Urszula

    OdpowiedzUsuń